Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Współpraca z Tactic Games
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Niezaplanowana ...

Tytuł: Niezaplanowana randka
Gatunek: Humor
Autor: Prefix użytkownikaIsadoraDeWitch

Bal Bożonarodzeniowy z punktu widzenia profesora Snape'a.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 20

Tytuł: Rozdział 20
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Nie wiem, czy ktoś to jeszcze czyta, ale nie poddając się i brnę dalej w tą historię, tak nie wie...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Szaman, drzwi i...

Tytuł: Szaman, drzwi i komnata
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Villemo, Neville i Minerva dotarli do komnaty, w której czaił się Tengel Zły...ale czy zdążyli?
>> Czytaj Więcej

[NZ]Nieoczekiwana p...

Tytuł: Nieoczekiwana pomoc
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Dalsze losy bohaterów podążających śladem Tengela Złego...
>> Czytaj Więcej

Dziękuję.

Tytuł: Dziękuję.
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaNquus

Lupin szczerze w biegu
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział siódmy

Tytuł: Rozdział siódmy
Seria: Magiczna chwila
Gatunek: Romans
Autor: Prefix użytkownikaPaulaSmith

Gdy zdarza się to, co wydarzyć się musi.
>> Czytaj Więcej

Giętka pamięć

Tytuł: Giętka pamięć
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaAnimag37

Czasem trzeba się przebranżowić, by zostać w końcu docenionym.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 41
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
48,445 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 300
Było: 22.09.2022 08:42:31
Napisanych artykułów: 1,094
Dodanych newsów: 10,541
Zdjęć w galerii: 21,477
Tematów na forum: 3,915
Postów na forum: 319,831
Komentarzy do materiałów: 222,478
Rozdanych pochwał: 3,327
Wlepionych ostrzeżeń: 4,167
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 663
uczniów: 4183
Hufflepuff
Punktów: 577
uczniów: 3825
Ravenclaw
Punktów: 615
uczniów: 4488
Slytherin
Punktów: 209
uczniów: 4125

Ankieta
Nareszcie wakacje! Egzaminy końcowe za Tobą, możesz nareszcie porządnie wypocząć. Co robisz latem?

Przygotowuję się do poprawek egzaminów. Po co komu w ogóle ten OPCM, przecież Voldemorta już nie ma...
6% [2 głosy]

Wyleguję się na plaży. Niczego więcej mi nie trzeba, skoro mogę machnąć różdżką i w mgnieniu oka przywołać do siebie piwo kremowe, a woda w morzu jest przyjemnie ciepła.
25% [8 głosów]

Będę przenosić góry! Albo wdrapywać się na nie. No, chyba że na drodze stanie mi jakaś sklątka tylnowybuchowa. Ją trzeba będzie przenieść.
3% [1 głos]

Zostaję w Hogwarcie. Nigdzie nie jest mi tak dobrze jak w zamku, a latem puste korytarze są najbardziej urokliwe.
16% [5 głosów]

Większość czasu spędzam na Pokątnej. Może i pokoje w Dziurawym Kotle nie są w najwyższym standardzie, ale za to Magiczne Dowcipy Weasleyów są pod ręką.
6% [2 głosy]

Spędzam czas na polu namiotowym. Na leśnej polanie urządziliśmy sobie z drużyną boisko do Quidditcha i szykujemy się do zawodów w kolejnym sezonie.
13% [4 głosy]

Nie ma to jak w domu. Nie robię nic konkretnego - czasem gonię gnomy po ogródku, innym razem tylko czytam książki.
31% [10 głosów]

Ogółem głosów: 32
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 12.07.22

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 31.10.2022 o godzinie 22:23 w Wielka Sala
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 30.10.2022 o godzinie 18:22 w Wielka Sala
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 07.07.2022 o godzinie 10:43 w Pub pod Trzema Miotłami
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2022 o godzinie 23:57 w Hogwart Express
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 30.06.2022 o godzinie 16:10 w V piętro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 26.06.2022 o godzinie 17:37 w Jezioro
Wino.
Podstawowe informacje:
Gatunek: Inne
Ograniczenie wiekowe: +16
Parring: Nieokreślone
Przeczytano 2177 razy.
W pewną sylwestrową noc toczy się rozmowa.
Bohaterowie: własna postać.
Na początek ostrzeżenie: nie ma tu akcji. Jedynie rozmowa między dwojgiem bezimiennych bohaterów i kilka opisów.

Słowem wstępu:
Jest to tekst nieco eksperymentalny dla mnie i muszę przyznać, że trochę czasu zajęło mi napisanie go tak, aby chociaż w połowie oddawał to, co chciałam napisać. Niemniej, jestem otwarta na Wasze interpretacje - może ktoś inaczej odczyta poniższe opowiadanie. Oczywiście, jeśli ono w ogóle nadaje się do czegoś ;)


~*~


Zgasiła papierosa, wrzucając go niedbale do popielniczki.
- Palisz? - zapytał, unosząc brwi ze zdziwieniem. Nigdy nie widział jej z papierosem. Był to niecodzienny i mocno zaskakujący obrazek.
Szatynka wygięła wargi nieco drwiącym. Poprawiła długie, brązowe fale opadające jej na łopatki i nieśpiesznie dopiła kawę z porcelanowej filiżanki w złote kontury, wyróżniające połyskujące w świetle świec krawędzie naczynia. Leniwie sięgnęła do torebki, skąd wyjęła puderniczkę i równie nieśpiesznie poprawiła sobie makijaż, skupiając uwagę na małym lusterku wewnątrz.
Mężczyzna z irytacją zaczął stukać o blat stołu. Poluzowany krawat wisiał mu teraz, wyraźnie odstając nieschludnym wyglądem od drogiego, granatowego kompletu złożonego z garnituru, spodni oraz czarnych, matowych butów.
Utkwił wzrok w twarzy pięknej towarzyszki, w jej niebieskich oczach i pełnych, niemalże idealnych ustach o malinowym kolorze. Mimo że niemalowane, wciąż wyglądały jakby zdobiła je szminka z wyższej półki. I nawet teraz, gdy tylko parę świec rzucało blade światło na sylwetkę kobiety, wyglądała wystarczająco nietuzinkowo, by przykuć na nowo jego uwagę.
Kobieta skończyła się pudrować i schowała bogato zdobioną, srebrną puderniczkę z powrotem do kruczoczarnej, skórzanej torby.
- Czasami - odpowiedziała w końcu, krążąc palcem po krawędzi kieliszka z alkoholem. - Świat pełen jest ludzi... Nieszczególnie inteligentnych. Po spotkaniu z nimi trzeba jakoś odreagować.
Tym razem to on się uśmiechnął. Gwałtownie uniósł dłoń, której palce tańczyły przed chwilą po drewnianym blacie, by w końcu położyć ją na kolanach. Cmoknął.
- Muszę przyznać, że jestem zdumiony - rzekł, choć ton jego głosu nie potwierdzał owego stwierdzenia. - Ty i coś tak pospolitego jak papieros... No no. - Pokiwał powoli głową, topiąc wzrok w czerwonym winie z 1709 roku.
Kobieta zaśmiała się szorstko.
- Nie trzeba być mugolem, by znajdować ukojenie w tytoniu - oznajmiła, elegancko wspierając głowę na ręku. Role się odwróciły i teraz ona wpatrywała się w swego towarzysza, podczas gdy ten wciąż zdawał się skupiać uwagę na czerwonym Merlinie. - Mógłbyś na mnie spojrzeć? - dodała, nieco wyzywająco. Natychmiast podniósł wzrok. - O wiele lepiej. Teraz możemy kontynuować rozmowę.
- Mrok i tak nie pozwala za wiele zobaczyć - rzekł lekceważąco.
- Wyobraźnia robi swoje.
- Sugerujesz...?
- Skądże bym śmiała - wpadła mu w słowo. - Niczego nie sugeruję. Mam po prostu niejasne wrażenie, iż nie doceniasz potęgi wyobraźni.
Zaśmiał się gorzko. Chwilę milczał, by w końcu wziąć po kolei każdą świecę i bezceremonialnie zdmuchnąć jej promień. Po kilku sekundach siedzieli w kompletnej ciemności. Zegar wybił dwunastą.
Mężczyzna odczekał, aż kurant zakończy swój koncert, a następnie powiedział:
- A zatem pozwól mi zmierzyć się z jej mocą. - Nie widział reakcji swej towarzyszki. Mógł jednak domyślać się, że pociera knykciem kciuka o palce. Zawsze tak robiła, gdy podejmowała wyznanie albo była zaintrygowana. - Ja z kolei, skoro stanęło na wrażeniach, mam wrażenie, że jesteśmy nieco... pijani. Wybacz ten kolokwializm - parsknął drwiąco.
Kąciki jej warg uniosły się ku górze. Przynajmniej tak sobie wyobrażał.
- Twoja ironia zmieszana z cynizmem wywołuje u mnie rozbawienie. Dosyć duże, trzeba dodać. Istotnie, za nami pół butelki wina. Nie mam najmocniejszej głowy, być może faktycznie jest mi trochę zbyt wesoło.
- Rozmawiamy jakbyśmy byli nie wiadomo kim - uśmiechnął się z politowaniem. - Próbujemy brzmieć mądrze i obawiam się, że z dość marnym skutkiem.
Kobieta zamilkła na minutę lub dwie. Sądząc po szeleście, chyba szukała czegoś wśród swoich rzeczy. W końcu wyznała:
- Nie jestem pewna czy to, że posiadam przy sobie różdżkę jest w tym momencie moim błogosławieństwem czy przekleństwem.
- Być może jedno i drugie. Do czego zmierzasz?
- Mam słabe nerwy i bardzo lubię stawiać na swoim. Również siłą.
- Siłą magii? - zapytał figlarnie.
- Chociażby - odpowiedziała z powagą. - Jeśli za chwilę się pokłócimy, istnieje dość spore prawdopodobieństwo, że - jakby to ujął Aberforth - oberwie ci się. Uznałam za stosowne cię ostrzec.
Mężczyzna zaśmiał się donośnie. Dzisiejszej nocy po raz pierwszy tak głośno. W tym jego śmiechu kobieta wyczuła nie szczere rozbawienie, a raczej gorzką szorstkość.
- Nie trzeba być czarodziejem, by umieć obronić się przed kobietą - nawiązał zgrabnie do jej wcześniejszej wypowiedzi.
- Lecz trzeba być czarodziejem, by umieć obronić się przed magią - spostrzegła niezwłocznie, a po chwili jakby się zamyśliła: - Gdybyś mógł czarować... Moglibyśmy stoczyć stosunkowo widowiskowe pojedynki. Nie zdziwiłabym się, gdybyś miał do nich dryg. Lubisz drążyć temat, odwracać kota ogonem... - wymieniała, melancholijnie przeciągając od czasu do czasu samogłoskę.
- Odwracanie kota ogonem zależy od punktu widzenia rozmówcy - zauważył nonszalancko, czując jak na jego ustach błąka się tryumfalny uśmieszek. - Podałbym przykład, ale jestem zbyt leniwy, by to zrobić. Wybacz, proszę.
- W drodze wyjątku... - westchnęła, drocząc się. - Głównie dlatego, że nie jestem tu dziś bez powodu.
- O, więc jednak nie przyszłaś ze względu na Nowy Rok - udał zaskoczenie, a następnie upił nieco wina. - A właśnie, dziękuję za przypomnienie; Nowy Rok, a my pijemy wino zamiast szampana. Oryginalnie - zacmokał, odstawiając kieliszek na miejsce koło cukiernicy.
- Jak sądzę - odparła niecierpliwie. - Jak już wspomniałam, mam sprawę.
- Wagi państwowej?
- Wystarczająco dużej, by zwrócić się z nią do ciebie.
- Do takiego szarego, nic nieznaczącego mugola jak ja? - rzucił z udawanym zniesmaczeniem.
Kobieta nie odpowiedziała. Kącikiem różdżki dotknęła jednej z mniej wypalonych świec i szepnęła coś niewyraźnie. Po chwili nienaturalnie wielki płomień rzucił swój jasny, pokrzepiający cień na pokój, oświetlając go niemalże w całości.
- Potęga wyobraźni się skończyła? - syknął uszczypliwie. - No dobrze, koniec tych żartów. Co cię przywiało? - zaśmiał się rubasznie, bo właśnie w tej chwili w kominie zawył wiatr.
Posłała mu niecierpliwe spojrzenie.
- Wiesz, że nie odwrócę biegu czasu - powiedziała ostro. - To, co między nami było, już nie wróci. Obowiązują nas prawa, których złamanie skutkuje adekwatnie surową karą. Polityka wymaga..
- Do diabła z tą cholerną polityką! - Walnął dłonią o stół, aż zadrżały nie tylko stojące na nim przedmioty, ale również ramiona siedzącej na przeciw niego kobiety. Przymknął oczy, licząc w myślach do dziesięciu. Niedługo trwało nim odzyskał panowanie nad sobą. - Przejdź, proszę, do konkretów i nie wracajmy do przeszłości.
Kobieta sięgnęła po kolejnego papierosa. Mężczyzna usłużnie zapalił jego koniec ogniem z zapalniczki. Zapach tytoniu rozniósł się po pokoju, a dym - ulotnił w powietrzu.
- Czyżbym popisał się brakiem inteligencji, skoro potrzebujesz odreagować? - zapytał zdawkowym tonem. Zupełnie jakby rozmawiali o pogodzie.
- Zdenerwowałeś mnie niemal tak samo jak głupcy. Oczywiście to inny rodzaj zdenerwowania, ale wszystkie podnoszą ciśnienie tak samo - puszczała beztrosko kółka z dymu. - Jak na złość.
- Miałaś sprawę - przypomniał z naciskiem.
- Miałam. I mam do tej pory. Potrzebuję pomocy.
- Dziękuję Jej Łaskawości za oświecenie.
- Po co ta ironia? Zupełnie jakbyś próbował się dowartościować.
- Raczej usiłuję poznać powód, dla którego ryzykując sporą stratą w oczach ludzi, odmówiłem im życzeń noworocznych oraz nie złożyłem planowanej od miesiąca wizyty w sierocińcu w celu oficjalnego podpisania aktu, na który dyrekcja placówki czekała od naprawdę dawna - warknął, gestem proponując towarzyszce dolewkę wina. Ta jednak odmówiła potrząśnięciem głowy, więc odstawił butelkę.
- Zapytałabym cóż to za dokument, ale niespecjalnie mnie to interesuje - rzuciła lekceważąco.
- Więc chociaż nie marnuj mojego czasu.
- Już to zrobiłam.
- Nie marnuj go jeszcze bardziej - naciskał ostro.
- Dlaczego nie zapytasz po prostu: "czego chcesz?"? - droczyła się z nim z tryumfalnym błyskiem w oku.
- Nie dam ci tej przyjemności.
- "Czego chcesz?" miałoby mi sprawić przyjemność? - zaśmiała się.
- Wiesz, o co mi chodzi - warknął w odpowiedzi. - Mów, w czym problem.
Westchnęła, gasząc papierosa.
- Musisz ostrzec tych swoich podlegających ci mugoli o niebezpieczeństwie... Voldemort powrócił.
Mężczyzna skrzywił się mocno. Nieśpiesznie upił nieco wina z kieliszka i potarł skroń. W istocie słyszał już to nazwisko. Przyszło mu nawet poznać jego właściciela osobiście. Co prawda w sierocińcu, zanim Riddle stał się Voldemortem, ale jednak. Gdy kilka lat później niemal na własnej skórze dowiedział się, co wyrosło z tego wyrachowanego, zimnego acz uroczego młodzieńca, był w niemałym szoku. W ostatniej chwili zdołał uciec z oblężonego domu i od tamtej pory zaczął odkrywać świat czarodziejów.
- Powrócił? - powtórzył nieśpiesznie. - Uroczo. Powiesz mi coś więcej? Na przykład, co planuje?
- Wiem tylko jedno: albo ogłaszasz stan wyjątkowy, albo skazujesz na śmierć wszystkich, bez wyjątku.
Pokiwał leniwie głową, zaglądając do pustego kieliszka. Wlał sobie resztę wina, zapełniając tym samym nieco ponad połowę szkła.
- Zrobię co w mojej mocy, oczywiście. Jestem premierem, kieruje mną pewna odpowiedzialność i troska o dobro społeczeństwa, ale powiedz mi: w jaki sposób miałoby to pomóc tobie? Przecież przyszłaś z prośbą o pomoc. A że nie jesteś typem miłosiernego samarytanina... Cóż, wiesz, jaki wniosek się nasuwa - syczał jadowicie.
- Wyświadczysz mi niemałą przysługę, jeśli uciekniesz z kraju. Przynajmniej na jakiś czas.
- Mam stchórzyć? - Uśmiechnął się szeroko.
- Nie. Masz się uratować - zirytowana jego niepoważnym podejściem do swojej prośby, kobieta zacisnęła pięści na blacie stołu.
- Na jedno wychodzi - machnął ręką. - Jestem jak kapitan tonącego statku... Nieco pijany co prawda, ale wciąż honorowy. Jeśli mój statek zatonie, pójdę z nim na dno.
- Szlag by trafił twoje bohaterstwo! Nie ocalisz wszystkich istnień... Więcej zrobisz, jeśli przeżyjesz niż jak umrzesz!
Uśmiechnął się krnąbrnie.
- Moja droga, trzeba było nie robić ze mnie premiera... Wszyscy się mocno zdziwili, gdy wygrałem... Nie bez powodu, prawda?
- Wiedziałeś, że...
- Że maczałaś w tym palce? - dokończył. - Ależ oczywiście. Nie miałem szans w tych wyborach. Wszystkie sondaże stawiały na Claytona... A jednak... Cóż, a jednak proszę - rządzę drugą kadencję.
- To był jedyny sposób, by cię chronić!
- Zabawne. To, co rzekomo mnie uratowało, teraz mnie zabije. Jak to szło? - udał, że się zastanawia, pocierając ręką brodę. - A, "nie ocalisz wszystkich istnień".
- Nie chcę ratować wszystkich. Chcę ratować ciebie - naciskała, chwytając różdżkę, by na niej wyładować zdenerwowanie.
- A można wiedzieć dlaczego?
- Chcesz poznać tajemnicę Poliszynela?
- Aż taka jest oczywista? Obawiam się, że nie dla tych, dla których powinna.
Opanowała drżenie głosu. Powściągnęła emocje, chociaż wewnątrz aż od nich kipiała. Jak on mógł być aż tak ślepy?!
- Przecież znasz odpowiedź - starała się brzmieć niedbale, gdy sięgała po następnego papierosa. Niestety, paczka była pusta. Rzuciła ją na stół, mając nadzieję, że w tym geście nie było widać podenerwowania.
Zatrzymał na chwilę swój wzrok na jej twarzy. W niebieskich oczach kobiety ujrzał zdenerwowanie graniczące z furią. Alkohol naprawdę stawiał ją w skrajnie innym świetle: nie taką ją zapamiętał.
Wystukał palcami na blacie stołu krótki rytm.
- Przychodzisz do mnie bez zapowiedzi po pięciu latach, w czasie których nie raczyłaś napisać choćby jednego listu, więc rzucam wszystkie ważne spotkania za powód podając jakieś pokrętne tłumaczenie. Siedzisz trzy długie godziny, prowadząc jakąś bzdurną rozmowę o niczym. Po czym nagle każesz mi rzucać wszystko w cholerę i uciekać, bo jakiś tam wasz lokalny przestępca nie chce się dać zakuć w dyby. A, i ponoć zależy ci na moim życiu, bo, jak chyba próbujesz zasugerować, wciąż mnie kochasz - kąciki jego warg zadrżały, jakby chciały stworzyć ironiczny uśmieszek. - Przyznasz, że to trochę żenująca sytuacja - dodał spokojnie, wyblakłym głosem. Ostatecznie nie było powodu, dla którego miałby krzyczeć.
Kobieta pokiwała głową.
- Zrobisz jak uważasz - prychnęła, tak jakby tym prychnięciem chciała sprawić, by uwierzył, że wcale jej nie zależy. Wiedziała, że teraz było to spóźnione działanie. - Uprzedziłam cię i jeśli uznasz, że chcesz się dać zabić, ja... Na Boga, przecież ci nie zabronię.
Chrząknął cicho.
- Na Boga? - powtórzył. - Wierzysz w Boga?
- Wierzę w dużo rzeczy. W nie też mogę, jeśli chcesz.
Pokiwał nieśpiesznie głową, jakby coś analizował, po czym powrócił do temu:
- Nie zabronisz mi dać się zabić? - wręcz prowokował udawanym zdziwieniem. - Ja rządzę u siebie, ty rządzisz u siebie... Jesteś tym całym Ministrem Magii, prawda? Nie zabronisz mi? Gdyby patrzeć na stanowiska, można by uznać, iż jesteśmy sobie równi, ale przecież masz nade mną przewagę: umiesz czarować. Nie zabronisz mi? Przecież możesz.
- Patrz, a jeszcze kilka minut temu stwierdziłeś, że umiałbyś poskromić kobietę - wróciła do swojego nieśpiesznego, krnąbrnego tonu z początku rozmowy.
- A ty odpowiedziałaś, że magia stanowiłaby opór. W każdym razie, wracamy na tor prowadzenia błyskotliwej rozmowy? - zapytał. - W porządku. Postawmy moje życie na tym torze. Ciekawe kiedy nadjedzie pociąg, który je przejedzie.
Wypuściła powietrze z ust, błądząc podenerwowanym wzrokiem po pomieszczeniu.
- Jeśli twe życie zejdzie z torów, nic go nie przejedzie - wycedziła. - Zaczynasz być irytujący. Zakładasz, że od tej pogawędki zależy twoje życie.
- A nie jest tak? Ostatecznie w zależności od tego jak ją poprowadzisz, albo rzucę swoich ludzi w diabły i jak tchórz pójdę się ratować, albo zachowam honor i zrobię wszystko, by poskromić Voldemorta, a co za tym idzie najpewniej zginę.
- Czyli twoje życie zależy bezpośrednio od twojej decyzji. Nie będę na nią wpływać, nie licz, że mnie zaszantażujesz. Łączyło nas coś kiedyś i tylko w imię dawnego, podkreślam, dawnego uczucia jestem tu i przedstawiam ci szansę na niewylądowanie w trumnie.
Zacmokał.
- Zabawne. Przed chwilą prawie padałaś mi do stóp, bym tylko się ratował. Poza tym wspomniałaś o szantażu. Gdybym cię nie obchodził, nie byłoby o nim mowy. Moja droga, jesteśmy totalnymi głupcami. Cały ten wieczór to farsa. Marna próba zachowania twarzy, marna próba bycia inteligentnymi. - Utkwił w niej wzrok. Zobaczył jak wyraz jej twarzy zmienia się z poirytowanego na trochę zmęczony. Kontynuował. - Zrobimy tak: wyjdziesz teraz. Zrobisz, co do ciebie należy. A mnie pozwolisz zrobić to, co uznam za stosowne.
- Do tego cała ta rozmowa się sprowadza - skomentowała nieprzyjemnym tonem.
- Więc osiągnęłaś swój cel - stwierdził spokojnie. - Przystąpmy zatem do realizowania pierwszego punktu mojego planu. - Wskazał gestem drzwi, będące za plecami kobiety.
- Zobaczymy się jeszcze? - chciała go podpytać, zbierając pośpiesznie swoje rzeczy. Odruchowo spakowała do torebki również pusty kartonik po papierosach.
- Jeśli spłoniemy w tym samym piekle - odparł. - Bo wierzysz w Boga, prawda?

Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaWioletta  dnia 19.07.2016 22:54
pierwsze ff które przeczytałam od początku do końca na tej stronie. :) szczerze mówiąc nawet mi się podobało.
fajne to napięcie między bohaterami od razu idzie wyczuć, ze są tam jakieś uczucia, a nie obcy ludzie, ale nie wiedziałam, ze wyjdzie "milosc" czarodziejki i mugola.
to było powodem, ze zamiast razem to osobno?

ps. znalazłam chyba tylko dwa błędy literowe.
avatar
Prefix użytkownikaRazowaPanda  dnia 19.07.2016 23:06
Wioletta Snape - dzięki za komentarz wink Cieszę się, że Ci się spodobało :)

Czarodziejka i mugol, zgadza się. Miłość? Być może. Raczej tak, ale... Ale.
Jeśli powyższy tekst się przyjmie, z chęcią napiszę jakiś prequel poświęcony tym właśnie postaciom, spróbuję przybliżyć ich sylwetki, historię. Póki co, nie powiedziałabym, że chodzi tylko o tę różnicę (ona - magiczna, on - niemagiczny) ;)
avatar
Prefix użytkownikaWioletta  dnia 20.07.2016 00:24
RazowaPanda - w takim razie czekam na kolejne ff, może wtedy się dowiemy więcej, bo ciekawi mnie ten powod także liczę na więcej. :)
avatar
Angelina Johnson  dnia 20.07.2016 18:36
Niby po prostu rozmowa, ale stworzyłaś naprawdę niezłą atmosferę, więc nie nudziłam się, czytając tą miniaturkę. Postacie są co prawda denerwujące, ale pasują do siebie, chociaż mam wrażenie, że to mugol trzyma w garści prychającą ze złości, przyłapaną na gorącym uczuciu czarodziejkę, chociaż to pewnie ona uważa się za sprytniejsza ;)
Dwie najwyżej postawione postacie w swoich światach - Minister Magii i Premier mugoli. Gorące uczucie, gorące emocje i niebezpieczeństwo w postaci odrodzenia Voldemorta. Bardzo ciekawy wątek, przynajmniej dla mnie. Pseudointeligenta rozmowa wyszła Ci tutaj całkiem autentycznie, dialogi nie są drętwe i mimo, że to one budują cały tekst, łatwo wyobrazić sobie sytuację, bohaterów i emocje im towarzyszące.
Kawał naprawdę dobrej roboty, chętnie przeczytam prequel ;D
avatar
Prefix użytkownikaRazowaPanda  dnia 21.07.2016 00:05
Angelina Johnson - dzięki za miłe słowa! :) Postacie miały być irytujące, więc cieszę się, że wzbudzały w Tobie takie emocje. Cieszy mnie również fakt, że dialogi nie są drętwe, bo ich pisanie sprawiało mi wielką przyjemność :)
avatar
Prefix użytkownikaEwa Potter  dnia 22.07.2016 14:05
Jest w tym FF coś wciągającego, podoba mi się, ale szału nie ma. Widać, że to jeden z pierwszych takich prac, w związku z czym widać niedociągnięcia zarówno językowe, jak i interpunkcyjne. Normalnie by mi to nie przeszkadzało, ale tekst sam w sobie jest świetny i bardzo poważny, chciałoby się go czytać płynnie i zagłębić się w atmosferze, a niestety te przypadkowe zgrzyty mnie z tego wyciągają... :/ Tak czy siak będę czekać na kolejne. Bardzo podoba mi się pomysł, a styl i poprawność przyjdą razem z praktyką. Zachęcam do dalszego rozwijania talentu i gratuluję dobrej pracy :)
avatar
Prefix użytkownikaRazowaPanda  dnia 22.07.2016 19:40
Ewa Potter - dzięki za uwagi :) Większość niedociągnięć zauważyłam za późno, mogłam poświęcić więcej czasu na sprawdzenie błędów, fakt.
avatar
Prefix użytkownikaSam Quest  dnia 26.07.2016 21:06
Kurka, to kawał dobrego ff. Jest długi, ale mega dobrze mi się czytało. To na pewno inny rodzaj ff, Tobie wyszedł dobrze bo poczułam te atmosferę, poczułam emocje i chciałam wiedzieć co będzie dalej i chociaż lubię tradycyjny sposób pisania, to Twój eksperyment jest udany. Chętnie przeczytałam to o czym piszesz w komentarzach czyli prequel bo wyczuwam tu namietny związek, który może nie ma przyszłości, ale emocji by tam nie brakowało. Podobały mi się te wstawki z papierosami, serio, świetnie oddawaly emocje bohaterki.
Także napisz o nich więcej bo jestem ciekawa ich historii.

I tak mi się jeszcze skojarzyło, że to takie spotkanie na szczycie trochę xD
avatar
Takoizu  dnia 31.03.2020 17:15
Bardzo przyjemne ff! Nie specjalnie przepadam za bohaterami, których nie znam, jeśli czytam coś z uniwersum Rowling to preferuje jednak żeby były to postaci stworzone przez nią, ale tutaj wcale mi to nie przeszkadzało.
Świetny pomysł na zestawienie dwóch światów, ich rozmowa mnie wciągnęła i nie czułam znużenia.
Z dużą łatwością wprowadzasz takie trywialne czynności jak palenia papierosa, poprawianie makijażu, picie wina.
Zaskoczył mnie fakt znajomości Premiera Mugoli i Voldemorta, fajnie to wyszło.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 0% [0 głosów]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 50% [1 głos]
Zadowalający Zadowalający 50% [1 głos]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Pan Śmierci
06.12.2022 18:49
Mikołaj

Naczelna Emotikonka <3
05.12.2022 22:12
Choinka Freeze Ciastek Mikołaj Snowman Snowflake Snow

Sprzedawca prac domowych
05.12.2022 15:53
rzeczywiście.... :lezki:

Świetny czarodziej
05.12.2022 07:29
Nawet zimowych emotek brak :(

Harrych świąt!
04.12.2022 20:28
Hug

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Alette

Avatar

Posiada 59641 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 57015 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47239 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 44578 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43981 punktów.

6) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 42671 punktów.

7) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 38406 punktów.

8) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36651 punktów.

9) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 34141 punktów.

10) Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 33748 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2022 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 3.08