Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Współpraca z Tactic Games
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Lód i zemsta

Tytuł: Lód i zemsta
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Walka pomiędzy dobrem a złem osiągnęła poziom kulminacyjny. W tym rozdziale ważą się losy całej l...
>> Czytaj Więcej

Remus Lupin

Tytuł: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Mój kolejny wiersz poświęcony wspaniałemu Lupinowi.
>> Czytaj Więcej

wilkołak III

Tytuł: wilkołak III
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Mój kolejny wiersz o Lupinie.
>> Czytaj Więcej

wilkołak II

Tytuł: wilkołak II
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Mój kolejny wiersz poświęcony Remusowi.
>> Czytaj Więcej

wilkołak

Tytuł: wilkołak
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Wiersz napisany z myślą o Remusie.
>> Czytaj Więcej

Niezaplanowana ...

Tytuł: Niezaplanowana randka
Gatunek: Humor
Autor: Prefix użytkownikaIsadoraDeWitch

Bal Bożonarodzeniowy z punktu widzenia profesora Snape'a.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 20

Tytuł: Rozdział 20
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Nie wiem, czy ktoś to jeszcze czyta, ale nie poddając się i brnę dalej w tą historię, tak nie wie...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 40
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
48,496 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 303
Było: 16.01.2023 02:39:51
Napisanych artykułów: 1,094
Dodanych newsów: 10,547
Zdjęć w galerii: 21,477
Tematów na forum: 3,915
Postów na forum: 319,843
Komentarzy do materiałów: 222,504
Rozdanych pochwał: 3,327
Wlepionych ostrzeżeń: 4,168
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 25
uczniów: 4191
Hufflepuff
Punktów: 45
uczniów: 3828
Ravenclaw
Punktów: 106
uczniów: 4492
Slytherin
Punktów: 0
uczniów: 4130

Ankieta
Nareszcie wakacje! Egzaminy końcowe za Tobą, możesz nareszcie porządnie wypocząć. Co robisz latem?

Przygotowuję się do poprawek egzaminów. Po co komu w ogóle ten OPCM, przecież Voldemorta już nie ma...
10% [4 głosy]

Wyleguję się na plaży. Niczego więcej mi nie trzeba, skoro mogę machnąć różdżką i w mgnieniu oka przywołać do siebie piwo kremowe, a woda w morzu jest przyjemnie ciepła.
23% [9 głosów]

Będę przenosić góry! Albo wdrapywać się na nie. No, chyba że na drodze stanie mi jakaś sklątka tylnowybuchowa. Ją trzeba będzie przenieść.
5% [2 głosy]

Zostaję w Hogwarcie. Nigdzie nie jest mi tak dobrze jak w zamku, a latem puste korytarze są najbardziej urokliwe.
13% [5 głosów]

Większość czasu spędzam na Pokątnej. Może i pokoje w Dziurawym Kotle nie są w najwyższym standardzie, ale za to Magiczne Dowcipy Weasleyów są pod ręką.
8% [3 głosy]

Spędzam czas na polu namiotowym. Na leśnej polanie urządziliśmy sobie z drużyną boisko do Quidditcha i szykujemy się do zawodów w kolejnym sezonie.
13% [5 głosów]

Nie ma to jak w domu. Nie robię nic konkretnego - czasem gonię gnomy po ogródku, innym razem tylko czytam książki.
28% [11 głosów]

Ogółem głosów: 39
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 12.07.22

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 06.01.2023 o godzinie 20:15 w Błonia
Slytherin[P]Parker Roy ostatnio widziano 06.01.2023 o godzinie 17:15 w Błonia
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 06.01.2023 o godzinie 17:04 w Błonia
Slytherin[P]Parker Roy ostatnio widziano 06.01.2023 o godzinie 16:29 w Błonia
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 06.01.2023 o godzinie 16:07 w Błonia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 26.12.2022 o godzinie 00:01 w Wielka Sala
[NZ] Magiczna chwila
Historia Holly Hunt, która zakochuje się w swoim szefie, Jamesie Potterze.
Autor: Prefix użytkownikaPaulaSmith
Gatunek: Romans
Ograniczenie wiekowe: +18
Przeczytano 18071 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7].
Rozdział drugi
Holly i James zbliżają się do siebie.
Holly cieszyła się na przerwę od pracy. Nie chodziło tylko o to, co zaszło na przyjęciu, ale głównie o sytuację w domu. Miała wrażenie, że depresja matki pogłębiała się i chciała mieć ją pod kontrolą.

Rano wstała z postanowieniem, że musi coś zmienić. Nie pozwoli, by kolejny dzień jej rodzicielka spędziła przed telewizorem. Przygotowała skromne śniadanie i poszła ją obudzić. Po wmuszeniu w kobietę kanapki z mortadelą, wzięła głęboki oddech. Wiedziała, że nie będzie to łatwe, ale musiała coś zrobić.

– Mamo... – zaczęła dość niepewnie. – Chcę żebyśmy spędziły ten dzień razem i zabieram cię na spacer.

Czekała, co się wydarzy. Kobieta patrzyła na nią pustym wzrokiem. Dziewczyna zastanawiała się, czy zrozumiała, co do niej powiedziała. Po chwili, która dla Holly trwała prawie wieczność, Megan Hunt wstała chwiejnie od stołu i ruszyła do drzwi wyjściowych.

Szły obok siebie. Holly trzymała matkę pod ramię i nie wierzyła, że poszło tak łatwo. Spacer nie był długi, bo starsza kobieta nie miała tyle siły, ale opuszczenie domu było wystarczająco dużym krokiem na przód.

Kolejne dni zleciały im podobnie. Porankami matka bez sprzeciwu podążała za córką. Nie rozmawiały ze sobą. Holly mówiła, ale nie otrzymywała odpowiedzi, tylko reakcje ciała – gest, wzruszenie ramion, uścisk dłoni. Cieszyła się z każdego najmniejszego przejawu, że matka słyszy i rozumie.

Jednak w pod koniec tygodnia nastąpiło załamanie. Dziewczyna, która była tak pozytywnie zbudowana tym, co udało im się osiągnąć, miała wrażenie, jakby oberwała Cruciatusem.

Podczas porannego rytuału Megan w łazience, Holly usłyszała dźwięk tłuczonego szkła. Wbiegła tam najszybciej, jak się dało. Zobaczyła pobite lustro i skuloną na podłodze matkę. Miała rozcięte palce od uderzenia w taflę szkła, a po policzkach spływały jej łzy. Nie szlochała, nie wydała z siebie ani jednego dźwięku, ale widok bezgłośnej rozpaczy, ugodził jej córkę w samo serce.

Opatrzyła matce dłoń, zużywając ostatnie krople eliksiru tamującego krew. Zaprowadziła ją z powrotem do sypialni i pomogła wejść do łóżka. Długo stała wpatrzona w opatrunek na ręce. Odczuła to zdarzenie, jako osobistą porażkę. Gdy w końcu zobaczyła światełko w tunelu, ono zgasło, jakby było złośliwym żartem losu. Czuła, że musi stąd wyjść, złapać oddech i nabrać dystansu, bo sama miała ochotę skończyć z tym wszystkim.

Naciągnęła na uszy czapkę, otuliła się szalikiem i zarzucając płaszcz, wyszła z domu. Ręce wcisnęła w kieszenie, chcąc uchronić je przed przenikliwym chłodem, który panował na dworze. Szła Aleją Śmiertelnego Nokturnu i widziała otoczenie, z którego nie można było się wyrwać. Stąd nie było ucieczki. Ubogie czarownice robiły w zaułkach szemrane interesy, chcąc zarobić na chleb. Minęła mężczyznę, który wyciągał dłonie po daninę. Widok ten nie poprawiał jej humoru, więc przyspieszyła kroku, by wejść na ulicę Pokątną. Jak na ranną godzinę kręciło się tam sporo czarodziejów, którzy gawędzili ze znajomymi. Kiedy ich mijała usłyszała, jak składają sobie poświąteczne życzenia, uświadamiając Holly, jak puste jest jej życie. Ich święta niewiele różniły się od dnia codziennego, może poza tym, że dziewczyna zrobiła większe zakupy, mając nadzieję, że matka to doceni. Niestety – zero emocji, a do tego zero pieniędzy.

Przeszła przez Dziurawy Kocioł, mając jeden cel – mugolski Londyn. Dawno tam nie była. Miała swoją ulubioną trasę, z Charing Cross Road szła prosto na most Golden Jubilee, skąd miała doskonały widok na Tamizę. Rzeka ją uspokajała. Czasem mostem kolejowym przemykał pociąg, który wyrywał ją z odrętwienia i sprowadzał na ziemię. Wiedziała, że nie może spędzić tu całego dnia, ale potrzebowała przestrzeni, by nabrać dystansu. Zastanawiała się, ile razy można próbować od nowa. I na ile jej jeszcze wystarczy sił.

Holly stała w małej łazience i wpatrywała się w lustro. Dziś czekał ją pierwszy dzień w pracy po świątecznej przerwie. Minęły prawie dwa tygodnie, ale miała wrażenie, że dopiero przed chwilą wyszła z przyjęcia świątecznego. Rozpamiętywała każdą sekundę pamiętnego pocałunku, ale dziś postanowiła przestać żyć mrzonkami i stać się normalną poważną kobietą, a nie głupią nastolatką, którą pocałował najlepszy chłopak w szkole. Upięła włosy w węzeł na karku, poprawiła kołnierzyk białej koszuli, podniosła dumnie podbródek i czuła się gotowa na stawienie czoła Jamesowi Potterowi.
Pomogła matce usiąść w fotelu i włączyła jej telewizor. Obrazki zaczęły skakać, a matka patrzyła na nie nieruchomym wzrokiem. Holly patrzyła na nią z żalem, ale nie wiedziała już, co powinna zrobić. Z westchnieniem poszła do kuchni. Przygotowała śniadanie i herbatę z odrobiną eliksiru uspokajającego. Tylko tyle mogła zrobić. Postawiła wszystko na stoliku obok fotela. Ucałowała zimne czoło matki i wyszła z mieszkania.

Jadąc windą, Holly miała wrażenie, że wszyscy się na nią patrzą, a ich wzrok wypala dziury w jej ciele. Słyszała szepty, docierały do niej komentarze dotyczące zajścia z Jamesem. No tak, wszyscy się zastanawiali, cóż takiego zmusiło jej szefa, by pocałował taką nijaką dziewczynę jak ona. Puszczała wszystko mimo uszu, ale gdy usłyszała, że może dolała mu jakiejś amortencji to nie wytrzymała. Odwróciła się, chcąc zobaczyć, kto rozpuszcza takie plotki, ale winowajca zamilkł i nie dopatrzyła się autora, tych obraźliwych słów. Za to spojrzała w oczy Harry`emu Potterowi, który patrzył na nią srogim wzrokiem. Pewnie też to usłyszał. Holly spłonęła rumieńcem. Na jej nieszczęście wysiedli razem na piętrze, ale szef Biura Aurorów nie odezwał się słowem i poszedł w swoją stronę.

Gdy usiadła za swoim biurkiem usłyszała odgłosy z gabinetu Jamesa. Czyli już jest, pomyślała. Postanowiła, że będzie udawać, że nic się nie stało. Nie będzie go dopytywać, dlaczego ją pocałował. Tak będzie prościej. Ale kiedy wyszedł z biura i spojrzała mu w oczy wiedziała, że nigdy nie zapomni tamtego wieczoru.

– Dobrze, że już jesteś. Chciałbym przed zebraniem departamentu mieć skrócone wersje raportów z Walii. – James skupiony na papierach, które jej przekazywał, nie widział zmieszania, które na chwilę pojawiło się na twarzy Holly. Dziewczyna jednak szybko odzyskała rezon i również skupiła się na pracy.

– Wszystko przygotuję – odpowiedziała. – Mam jeszcze gotowe podsumowanie pańskiego spotkania z amerykańskim szefem aurorów.

– Przynieś mi całość, jak skończysz – rzucił i wrócił do siebie, a dziewczyna mogła głęboko odetchnąć i wypełnić swoje obowiązki.



To był ciężki tydzień, pomyślała Holly, opuszczając biuro w piątkowy wieczór. Niby wszystko między nimi było normalnie, ale czuła, że niewiele brakuje, by któreś z nich wybuchło. Wspomnienie pocałunku i komentarze pracowników ministerstwa wisiały w powietrzu, jak topór, który mógł w każdej chwili opaść i przeciąć cienką nić, którą utkali udając, że wszystko jest w porządku. James nie wspomniał ani słowem o incydencie bożonarodzeniowym, jak nazywała to w myślach, ale złapała go kilka razy na tajemniczych spojrzeniach, którymi ją obdarzał. Ona sama była z siebie dumna. Powtarzała sobie, że on jest z innej bajki, i to jej pomogło. Przetrwała ten tydzień, ale zmęczenie przytłoczyło ją bardziej niż zwykle. Nie miała ochoty na powrót do domu, i gdy sieć Fiuu przetransportowała ją do Dziurawego Kotła, postanowiła spędzić tam wieczór. Wielu czarodziejów było już po pracy, więc zrobiło się tłocznie. Ale Holly to nie przeszkadzało. Usiadła przy barze i zamówiła u Toma szklaneczkę Ognistej Whisky. Rzadko jej się zdarzało pić tak mocne trunki, więc już po paru łykach poczuła przyjemne rozluźnienie.

Zastanawiała się, czy matka zauważyłaby jej nieobecność, gdyby nie wróciła do domu. Ze smutkiem pomyślała, że pewnie nie. Ale nie tylko to ją martwiło. Dziś wysłała sowę z opłatą za mieszkanie i już niewiele im zostało na życie. Trochę poszalała na święta, mając nadzieję, że może to pobudzi Megan do życia. Niestety nic się nie zmieniło, a pieniądze wydane. Spojrzała na szklankę z bursztynowym trunkiem. Nie powinna wydawać reszty sykli na alkohol. Była zmęczona życiem. Wiecznym liczeniem każdego knuta, opieką nad matką, która jej nie chciała. Marzyła, by zobaczyć kawałek świata, założyć rodzinę, mieć ukochaną osobę. James. Jego widziała przy swoim boku, ale to był tylko sen, który nie miał szans się spełnić. Ktoś dotknął jej ramienia, a gdy uniosła głowę ujrzała Jamesa Pottera. Chyba ściągnęłam go siłą umysłu, pomyślała. Mężczyzna usiadł obok bez słowa i też poprosił Toma o whisky.

Holly nie wiedziała, co robić. Wystarczył jej tydzień pracy w towarzystwie szefa. Chciała odpocząć od tego napięcia. Wypiła ostatni łyk i wstała, z zamiarem wyjścia.

– Holly... – Coś w jego głosie zatrzymało ją. – Zostań – dodał.

– Muszę wracać do domu. – Powiedziała pierwsze, co przyszło jej do głowy.

– Zapomnijmy o wszystkim. Spędźmy wieczór, jak przyjaciele. – Usłyszała nutę nadziei w jego głosie. Widać nie tylko ona miała ciężki tydzień.

– Dobrze – odrzekła, ale gdy tylko wypowiedziała te słowa, poczuła, że jeszcze ich pożałuje.

– Zwolnił się stolik – zachęcał. – Chodź, zamówimy coś do jedzenia i będziemy się dobrze bawić.

I rzeczywiście tak było. Spędzili wieczór w przyjacielskiej atmosferze. James opowiedział jej o swoim poważnym bracie Albusie, ale najwięcej czasu poświęcił siostrze, którą uwielbiał. Wspomniał jak pomógł jej postawić na nogi własny biznes na ulicy Pokątnej. Lodziarnia Lily czerpała swoje inspiracje z Fasolek Wszystkich Smaków Bertiego Botta, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Okazało się też, że jego największą dumą był dom przy Grimuuald Place, który dostał od rodziców na osiemnaste urodziny i własnoręcznie odnowił. Ze śmiechem opisał jej sytuację, kiedy siostra na nowe mieszkanie chciała podarować mu skrzata domowego, a który okazał się zaczarowanym gnomem i buszował mu później przez tydzień po całym domu, nie dając się złapać.

Holly słuchała opowieści Jamesa, choć o sobie mówiła niewiele. Teraz, jeszcze mocniej niż kiedykolwiek, zrozumiała, że należą do innych światów. On miał wspaniałą rodzinę, która się kocha i wspiera, a ona matkę charłaczkę, której oni nigdy, by nie zaakceptowali. Choć bawiła się doskonale, to wiedziała, że musi wracać i spełnić swoje obowiązki.

– Dziękuję ci za miły wieczór – powiedziała. – Niestety, muszę wracać do domu.

– Odprowadzę cię. – Zaoferował się James.

– Nie, nie – powiedziała szybko, nie chcąc by zobaczył jak mieszka. – Dam sobie radę, to niedaleko.

Wstała i przeszła przez tajemnicze przejście na ulicę Pokątną.

Od pamiętnego wspólnego wieczoru minął ponad miesiąc, a między Holly i Jamesem zawiązała się niezwykła więź, którą dziewczyna nazywała przyjaźnią. Po za godzinami pracy spędzali ze sobą mnóstwo czasu – w Dziurawym Kotle na pogawędkach, na spacerach po Pokątnej. Odwiedzali lodziarnię Lily Potter, a dziś postanowili wpaść do Hogsmeade.

Śmiejąc się James otworzył drzwi do pubu Pod Trzema Miotłami i puścił Holly przodem.

– Znajdź jakieś miejsce – powiedział przekrzykując tłum ludzi. – A ja idę po napoje.

Dziewczyna przeciskając się między czarodziejami wypatrzyła całkiem spokojne miejsce, przy schodach prowadzących na piętro. Usiadła i czekała. Nie wiedziała, kiedy stali się sobie tak bliscy, ale tak ich właśnie postrzegała, jak parę przyjaciół. Choć cały czas pamiętała smak jego pocałunku, to starała się cieszyć tym, co ma, bo nawet na to nie liczyła.

James postawił przed nią kufel z kremowym piwem, a sobie wziął Ognistą Whisky.

– Na czym to skończyłem? – zapytał dziewczyny.

– Że twoja siostra stanęła w twojej obronie przed ojcem.

– Tak. Zawsze mogę na nią liczyć, zwłaszcza, że tym razem ojciec naprawdę przegiął.
Holly słuchała, jak mężczyzna opowiada o kolejnym konflikcie z ojcem. Patrzyła na zmierzwione włosy, które opadły mu na czoło, błysk w oczach spowodowany emocjami. Wiedziała, że z jej strony to nie tylko przyjaźń, choć unikała, nawet w myślach, słowa miłość. Teraz bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej był jej bliski. Tyle się o nim dowiedziała, doradzała mu, wspierała. Czuła, że jest dla niego ważna, ale tylko jako przyjaciółka. Zresztą był jej przełożonym. Jej życie było wystarczająco trudne, dodatkowe komplikacje były niewskazane.

– Holly? – głos Jamesa wyrwał ją z zamyślenia.

– Przepraszam, zamyśliłam się.

– Widzę. Coś się stało? – zapytał z troską w głosie.

Tak, chyba się w tobie zakochałam, miała ochotę odpowiedzieć.

– Nie nic, to tylko zmęczenie. – Uśmiechnęła się na poparcie swoich słów.

Mężczyzna przyglądał jej się badawczo, ale chyba go przekonała, bo wrócił do opowiadania. Przerwała mu dopiero Madame Rosmerta, która przyniosła kiełbaski na patykach owinięte chrupiącym bekonem.

Zajadali się, ciesząc się dobrym jedzeniem i swoim towarzystwem. Wspominali naukę w Hogwarcie. Holly słuchała Jamesa, który przypomniał jej szkolne lata. Ujrzała siebie siedzącą samotnie w ostatniej ławce i skrupulatnie notującą każde słowo profesor McGonagall. Nie była orłem, nauka przychodziła jej z trudem, dlatego musiała poświęcić jej więcej czasu niż pozostali. Tak stała się odludkiem. Nie wracała na ferie do domu, bo matka nie mogła znieść widoku magicznych ksiąg i przyrządów. Więc święta i wolny czas poświęciła zgłębiając świat, którego jej rodzicielka, tak nienawidziła. Dziewczyna często zastanawiała się dlaczego w ogóle wysłała ją do Hogwartu, ale nigdy nie odważyła się zapytać.

– Innym razem postanowiliśmy się wymknąć z Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami i poszliśmy do Zakazanego Lasu – mówił James, a Holly skupiła się na nim, zapominając o swoich smutkach. – Na nasze nieszczęście był tam jakiś zlot centaurów, które wpadły w szał. Oczywiście skończyło się szlabanem i musieliśmy czyścić wszystkie kotły i kociołki w sali eliksirów.

Roześmiała się na myśl o Jamesie, który szorował kociołki.

– Wyobraziłam sobie jaką miałeś minę – powiedziała próbując udawać poważną, ale po chwili śmiech ją pokonał.

– Spodziewałem się współczucia. – Mężczyzna udawał obrażonego, co wywołało kolejną falę radości dziewczyny.

Powoli pub opustoszał. Byli jednymi z ostatnich gości.

– Zrobiło się późno – powiedziała Holly. – Czas wracać do domu.

– Jutro wolny dzień, może chodźmy jeszcze chwilę posiedzieć u mnie – rzucił James.
Ich oczy się spotkały. Choć Holly miała wrażenie, że było to wieki temu, przypomniał jej się wieczór kiedy odstawiła go do domu. Zapadła cisza, którą przerywały postukiwania mytych kufli i samoodstawiających się na miejsca krzeseł.

Dziewczyna wstrzymała oddech. Widziała, że James myśli o tym samym. Ale przecież niemożliwe żeby jej pragnął. Nie należała do jego świata, choć on zdawał się tego nie zauważać. W końcu nie wiedział o niej wszystkiego.

– James… – Tylko tyle była w stanie powiedzieć. Mężczyzna wykonał nieokreślony gest ręką, nie chcąc, by powiedziała coś więcej. Czuła jak między nimi pojawiło się erotyczne napięcie, którego wcześniej nie było. Wstał i wyciągnął rękę w jej stronę.
Holly patrzyła na niego wzrokiem spłoszonej łani. Wiedziała, że nie powinna iść z nim. Rozum mówił, by uciekała czym prędzej, ale serce rwało się ku mężczyźnie, który skradł jej uczucia.

Po chwili, która wydawała się wiecznością, wstała i pozwoliła się wyprowadzić na zewnątrz. Ręka Jamesa była silna i ciepła, niosła ze sobą obietnicę poznania nowej siebie. Gdy znaleźli się na głównej ulicy w Hogsemeade Holly spojrzała ufnie w jego oczy i wiedziała, że nie będzie już w stanie mu się oprzeć. Po chwili teleportowali się na Grimuuald Place numer dwanaście.
Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaKlaudia Lind  dnia 01.05.2018 09:25
Muszę przyznać, że dawno nie czytałam tak typowego romansu. Właściwie to nie jestem fanką ff, gdzie główna akcja dzieje się wokół miłości i brak jest widocznych pobocznych wątków np. akcji, lub kryminału, ale jakoś tutaj mi to aż tak nie przeszkadza. Mimo to zachęcam do dodania jakieś większej akcji, lub dreszczyku emocji;)
Współczuje Holly, że boryka się z takimi problemami, ale trochę mi tu nie pasuje, że ona nie boi się zostawiać matkę samą, szczególnie po tym wypadku w toalecie. Już dawno powinna odesłać matkę do św. Munga, a jednak tego nie robi narażając ją na wypadek, a swoje życie na smutek.

Jej relacje z Jamesem są troszkę bez polotu. Nie wyobrażam sobie, by on tak paplał o sobie, a ona nic i nie obchodzi go jaka ona jest, jak żyje. Bardzo dziwne te ich rozmowy, a właściwie monolog xD

Podoba mi się, że próbujesz ukazać rozwijającą się między nimi przyjaźń, i powoli wzniecany płomień miłości:D
avatar
Prefix użytkownikaPaulaSmith  dnia 01.05.2018 12:02
Klaudia, dziękuję za komentarz, cieszę się, że Ci się podoba, mam nadzieję, że nie będziesz zawiedziona rozwojem sytuacji ;)

Czuję się w obowiązku wytłumaczyć zachowanie Holly względem matki. Wg mnie nie oddanie jej do Munga jest spowodowane tym, że ona ukrywa ten problem. I uważa, że tak jest lepiej i dla niej i dla matki, która nienawidzi świata czarodziejów.

Co dodo relacji z Jamesem.... Widać mało wnikliwy z niego facet :D
avatar
Alette  dnia 02.05.2018 20:53
Czytałam już jakiś czas temu, ale liczba komentarzy musi się zgadzać :D

Ogólnie zgadzam się z Klaudią, że to taki typowy romans i moim zdaniem to fajnie. Brakuje mi takich luźnych historii po prostu o miłości - bez jakiś intryg, drugiego dna i tak dalej. Fajnie, że pojawia się wątek matki, co buduje postać Holly. Czekam na rozwinięcie zarówno tego wątku, jak i samej miłości.

Pisz pisz!
avatar
Prefix użytkownikaAneta02  dnia 02.05.2018 21:18
Jestem niezwykle zdziwiona, gdyż w przedziale od 0,1% do 0,9% przekonuję się do romansów, albo po prostu przypadł mi do gustu Twój styl pisania. Jednak tak samo jak Klaudia wspomniała w swoim komentarzu, czekam na jakiś dreszczyk emocji :D
Co do samej treści - Holly udowodniła, że kocha swoją matkę. Nie pozwala się jej poddać, być może metoda prób i błędów, ale próbuje jej pomóc. Z doświadczenia wiem, że naprawdę trudno jest pomóc takiej osobie i wymaga to wiele miłości, poświęcenia i odwagi, a tego najwyraźniej nie brakuje naszej bohaterce.
Jednak nie podoba mi się rozwój uczucia pomiędzy Holly a jej szefem. Takie skakanie w czasie trochę mnie irytuje, no ale tu było potrzebne do ukazania, że relacja rozwija się w miarę powoli. To dobrze, że Holly znajduje odskocznię od problemów w ramionach Jamesa, ale...dlaczego akurat w jego? Troszkę zgrzyta mi, że tak nagle zwrócił na nią uwagę, ale niewiele mogę poradzić ;)

Wiem, że kolejny rozdział nie pojawi się szybko, gdyż kolejki są pewnie coraz dłuższe, więc naszła mnie taka mysl... Co może się wydarzyć w kolejnej części? Stoję na rozstaju dróg: jedna prowadzi do nocy pełnej namiętności, a druga do tego, że Holly jednak ucieknie bądź rozpłacze się, opowiadajac o swojej matce. Czym możesz mnie zaskoczyć? ;)
avatar
Prefix użytkownikaKrnabrny  dnia 05.05.2018 11:29
Niespecjalnie podoba mi się postać Holly, omijając to zostawianie matki samej - z jednej strony matka jest najważniejsza, poświęca się jej (czego w czynach nie widać, bardziej w myślach Holly ale niech będzie, że tak jest), opieka nad taką osobą wpływa na charakter i robi człowieka silniejszym - w końcu tu ciężko chora matka, to praca, tu problemy finansowe, nie każdy dałby radę to ogarnąć, a z drugiej Holly boi się relacji z Jamesem albo jasnego ograniczenia tej relacjii bez słowa słucha plotek. Może to miłość tak na nią działa, ale ja bardziej widzę w niej narzędzie do poprowadzenia historii niż żywą osobę i tutaj jest problem.

Odnosząc się do sytuacji domowej Holly, cieszę się z rozwinięcia tego wątku mimo, że wykazuje się ona nieodpowiedzialnością na długo zostawiając matkę samą choć może w końcu coś się stanie i będzie to miało na nią wpływ, nauczy ją czegoś - jak an razie widać, że matka jest dla niej ważna aczkolwiek w czynach tego poświęcania się nie widać (kurde, znowu przypomina mi tą bohaterkę z "Policjantek i policjantów", tam też była chora matka) Oczywiście gdybyś się skupiała na tym ciężej byłoby opisać relacje z Jamesem, ale jednak...

Trochę może bym poprawił jak już pisałem charakter Holly, ale mimo pewnych uchybień wciąż styl jest jak dla mnie nie obcującego z romansami oszałamiający- lekko się czyta, nie jest ciężko przez to przebrnąć.
avatar
Prefix użytkownikablad logiczny  dnia 01.07.2018 17:33
Biednej biedy ciąg dalszy. Dziwi mnie, że z takim poważnym stanem matki Holly nie szuka dla niej fachowej pomocy w Świętym Mungu. O, złośliwe plotki muszą być i nawet Harry jest zły, bo jak potomek takiej arystokracji, rodem z komórki pod schodami :D , może całować się z jakąś tam sekretarką. No tak to teraz klasyczny "ciąg dalszy", już zaczyna się przepijanie przez nią tych ostatnich groszy. Jak żyć, jak żyć panie Ministrze Magii? :D Oczywiście James zaraz "przybywa z odsieczą". To "ten" pamiętający młodego Voldemorta To, jeszcze nie na emeryturze? Ta historia, a właściwie to chyba dopiero wstęp do zasadniczej jej części, już zaczyna mnie drażnić. Napisane jednak jak zwykle przejrzyście i pięknym stylem.
avatar
Prefix użytkownikaAnastazja Schubert  dnia 25.09.2021 03:12
Tym razem zauważyłam kilka literówek i niewłaściwie postawionych przecinków, które nie rzuciły mi się w oczy w poprzednim rozdziale.
Niemniej jednak, nie przeszkodziło mi to w odbiorze.

Akcja nie była tak wartka, jak w poprzedniej części, ale i tak było interesująco. Jestem ciekawa, xo wyszło z wieczoru Holly i Jamesa u niego w domu, więc przeczytam następny rozdział.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Wróg ciemnej strony
04.02.2023 08:06
Aneta02, ciesz się, mnie czeka sprzątanie łazienki Eyebrows

Niezwyciężony mag
04.02.2023 07:34
Egzamin z matematyki brzmi jak wymarzone zajęcie na sobotę Wrozka

Pan Śmierci
03.02.2023 19:48
jakby się może ktoś kiedyś przez chwilę zastanawiał czy żyje to żyje..

Pomocnik Filcha
02.02.2023 13:20
Hej, hej, hej! Eyebrows

Wzór do naśladowania
02.02.2023 07:08
Anastazja Schubert, zorza to i w na północy Polski bywa. Chociaż pewnie Islandia ma ją lepiej widoczną.

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Alette

Avatar

Posiada 59641 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 57119 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47239 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 44595 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43981 punktów.

6) Prefix użytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 42671 punktów.

8) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 38409 punktów.

9) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36651 punktów.

10) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 34144 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2023 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 1.96