Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Współpraca z Tactic Games
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Nieoczekiwana p...

Tytuł: Nieoczekiwana pomoc
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Dalsze losy bohaterów podążających śladem Tengela Złego...
>> Czytaj Więcej

Dziękuję.

Tytuł: Dziękuję.
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaNquus

Lupin szczerze w biegu
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział siódmy

Tytuł: Rozdział siódmy
Seria: Magiczna chwila
Gatunek: Romans
Autor: Prefix użytkownikaPaulaSmith

Gdy zdarza się to, co wydarzyć się musi.
>> Czytaj Więcej

Giętka pamięć

Tytuł: Giętka pamięć
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaAnimag37

Czasem trzeba się przebranżowić, by zostać w końcu docenionym.
>> Czytaj Więcej

Nie przejdziesz

Tytuł: Nie przejdziesz
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaAnimag37

W dziwnych przyszło nam żyć czasach, dziwnych!
>> Czytaj Więcej

[NZ]Nulla domus, nu...

Tytuł: Nulla domus, nulla praeterita
Seria: Vita Floris
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaClaraOswinOswald

Lily Potter wróciła do życia niecałe cztery godziny wcześniej, zdążyła już jednak zasiać niepokój...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Tajne przejście...

Tytuł: Tajne przejście, Neville i Runy
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Kto wyruszy do walki z Tengelem Złym?
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 45
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
48,255 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 297
Było: 23.06.2022 08:58:57
Napisanych artykułów: 1,094
Dodanych newsów: 10,530
Zdjęć w galerii: 21,477
Tematów na forum: 3,912
Postów na forum: 319,781
Komentarzy do materiałów: 222,438
Rozdanych pochwał: 3,327
Wlepionych ostrzeżeń: 4,167
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 513
uczniów: 4142
Hufflepuff
Punktów: 505
uczniów: 3820
Ravenclaw
Punktów: 415
uczniów: 4480
Slytherin
Punktów: 170
uczniów: 4115

Ankieta
Uczniowie Hogwartu wysyłają listy ze świątecznymi życzeniami. A Ty o co poprosisz?

Nowa miotła to jest to! Dla kibiców zgromadzonych na trybunach boiska do Quidditcha będę tylko migającą smugą.
24% [12 głosy]

Na Merlina, jest tyle możliwości! Żywot sławnych Czarodziejów, Tajemnice Transmutacji albo jakaś wspaniała encyklopedia magii. Książka, a lepiej wielka księga to najlepszy prezent.
27% [14 głosy]

Wykradanie kolczastych roślin z cieplarni i podkładanie na krzesła nieświadomych kolegów i belfrów jest już nudne. Gadżet z Magicznych Dowcipów Weasleyów na pewno pobudzi moją kreatywność.
8% [4 głosy]

Miałem poprosić o... Zapomniałem. A miałem już nie zapominać. Co to mogło być?
2% [1 głos]

Chcę ciepły sweter i torbę pierniczków! Nic tak nie rozbudza świątecznej atmosfery i rodzinnych wspomnień.
22% [11 głosów]

Nie wiem dlaczego, ale chyba nikt nie mnie nie lubi. Fajnie by mieć szczura, kota, ropuchę albo sowę. Mógłbym się z nimi zakolegować.
10% [5 głosów]

Chcę nową szatę. Na święta wyjeżdżam do domu, zrzucę ten głupi mundurek i zostanę królową balu.
8% [4 głosy]

Ogółem głosów: 51
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 22.12.21

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2022 o godzinie 23:57 w Hogwart Express
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 30.06.2022 o godzinie 16:10 w V piętro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 26.06.2022 o godzinie 17:37 w Jezioro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 15.05.2022 o godzinie 14:08 w Klasa Historii Magii
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 15.04.2022 o godzinie 10:29 w Wielka Sala
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 26.03.2022 o godzinie 15:33 w Klasa Eliksirów
[Z] Krwawy zmierzch
Była Śmierciożerczyni nie potrafi pogodzić się z faktem, że Lord Voldemort nie żyje, a młodzi Śmierciożercy nie rządzą światem. Postanawia coś z tym zrobić.
Autor: Prefix użytkownikaChristina
Gatunek: Dramat
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 28277 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11].
Rozdział 10
Była Śmierciożerczyni nie potrafi pogodzić się z faktem, że Lord Voldemort nie żyje, a młodzi Śmierciożercy nie rządzą światem. Postanawia coś z tym zrobić.
Nawet nie spojrzała na rozsypane galeony. On zresztą też nie. Mogłyby całkowicie zniknąć, nie istnieć. Liczyło się tylko to spotkanie. To którego tak bardzo oczekiwała i którego tak bardzo się bała.
- Cześć.
Pierwszy otrząsnął się George. Jego głos był zachrypnięty, jakby dźwięki wcale nie chciały wyjść z krtani.
- Cześć - odparła tak cicho, że nie usłyszała nawet sama siebie. Nie potrafiła dojść do normalnego stanu. Przywykła do niespodziewanych wydarzeń, ale to wykraczało poza wszystkie jej wyobrażenia. Nie miała pojęcia co robić, jak się zachować. Targały nią sprzeczności. Chciała pokonać te dwa dzielące ich metry i pocałować go z dawną namiętnością, a potem porwać i zaszyć się w miejscu, w którym nikt ich nie znajdzie. Chciała też deportować się z trzaskiem i ukryć w zaciszu własnego mieszkania. Chciała zrobić cokolwiek. Na razie jednak stała, jakby ktoś rzucił na nią zaklęcie.
- Narobiłaś bałaganu tym złotem jak leprokonusy na Mistrzostwach Świata. Trzeba to sprzątnąć, bo zaraz zjawi się największa pazera, Ron. Wiesz jaki jest.
Pokiwała głową i odprowadziła wzrokiem jego różdżkę, gdy pakował złote monety do pozostawionego na schodach kuferka. Katem oka dostrzegała złocistą łunę, ale nie zwracała na nią uwagi. Bała się odwrócić wzrok. Jakby zaraz miał zniknąć, jakby to wszystko miało się okazać szaloną fantazją jej równie szalonego umysłu. Usłyszała, że zatrzasnął wieko i poczuła napór drewna, gdy wręczył jej skrzyneczkę. Przyjęła ją machinalnie. Bordowe paznokcie wbiły się w perłowe wstawki. Trzymała się jej jak boi ratunkowej. Niezaprzeczalnie tonęła.
- Nie żeby coś, ale ludzie zaczynają się na ciebie gapić.
Drgnęła i rozejrzała się dokoła. Przechodnie rzeczywiście obrzucali ją ciekawskimi spojrzeniami. Zmierzyła ich swoim lodowatym wzrokiem. Uciekli, a ona poczuła, że wróciła do świata żywych.
- Wiesz, nie co dzień ktoś rozsypuje od niechcenia fortunę. Też bym się patrzyła, gdybym to nie była ja. Dzięki za pomoc - dodała, unosząc lekko kuferek. Teraz już miękko leżał w jej dłoniach.
Uśmiechnął się szeroko i jakby odetchnął z ulgą. W sumie mu się nie dziwiła. Rozmawiał przez chwilę z kompletną wariatką.
- Hmm... co u ciebie słychać? Jak tam dzieciaczki?
- Prawdę powiedziawszy właśnie wracam z Hogwartu, bo Fred z jakimś kolegą wysadził kilka sedesów w łazience na trzecim piętrze.
Roześmiała się. Szczerze.
- Musisz być bardzo dumnym tatusiem. Zawsze mieliście to w planach.
- Taak, tak ładnie to musiało wyglądać - rozmarzył się nieco. Trwał tak z nieobecnym spojrzeniem stanowczo zbyt długo, żeby rzeczywiście myślał tylko i wyłącznie o roztrzaskanej muszli klozetowej. Nie miała mu tego za złe. Też wolała milczeć. Chciała jak najszybciej zakończyć to niefortunne spotkanie. Już otwierała usta, ale on odezwał się pierwszy.
- Idziemy na lody?
Z początku wydawało jej się, że nie zrozumiała. Tak zwykłe, pospolite zajęcie nie jest dla nich. Przecież wszyscy ich zobaczą, będą gadać. Co gorsza może powiążą ją z nim już po całej akcji w Norze. Nie mogła sobie na to pozwolić. Jak by to wyglądało. Musi odmówić.
Skinęła ochoczo głową.
Usiedli pod ogromnymi parasolami Lodziarni Floriana Fortescue. Uroczy starszy pan od razu przydreptał do ich stolika i wielce się uradował, widząc ich razem.
- Państwo tutaj? - Klasnął w dłonie. - Myślałam, że pan ożenił się z inną panienką Johnson, a tu taka niespodzianka. Od zawsze uważałem, że pasujecie do siebie. Pamiętam jak przychodziliście do mnie w każde wakac...
- Zielony Potok z podwójną porcją kiwi, poproszę - przerwała natłok słów. Nie potrafiła znieść tego, co mówił. Zresztą palce George'a tak kurczowo zaciskały się na cukierniczce, że bała się iż delikatna porcelana pęknie.
- A dla mnie Brzoskwiniową Fontannę - podłapał rudy mężczyzna.
Staruszek zamrugał nerwowo. Nie za bardzo wiedział, co się właściwie stało. Przed chwilą tych dwoje uśmiechało się do niego wesoło, a teraz byli bardzo spięci i nieco oschli. Zanotował zamówienia w podręcznym notesiku, skłonił nisko i odszedł, cały czas próbując zrozumieć nową sytuację.
George rozluźnił uścisk i nawet przesunął palcem po cukiernicy.
- Taak więc... gdzie teraz mieszkasz? - zapytał po chwili milczenia, która zdawała się rozciągać w godziny.
- W Nowym Jorku. Aktualnie jestem w pracy - dodała, widząc jego pytające oczy.
Był zdziwiony. Prawdę mówiąc, był zaszokowany. Wprawdzie przeczuwał, że nie mieszka w Londynie, bo nigdy nie udało mu się na nią trafić, ale nie sądził, że życie rzuciło ją na inny kontynent. Przechadzał się często po Pokątnej w nadziei, że kiedyś gdzieś ją spotka, ale szczęście mu nie sprzyjało. Zaczął nawet zapuszczać się w mugolskie dzielnice Londynu, ale tam, wśród wielobarwnego tłumu, mógł zapomnieć o jakichkolwiek poszukiwaniach. Serce stawało mu za każdym razem, gdy widział jakąś podobną do niej dziewczynę. Wszystkie blondynki mogły być nią. Żadna nie była.
- A gdzie pracujesz? Domyślam się, że to jakaś wielka korporacja, a ty stoisz na samym czele.
Zaśmiała się głośno.
- Dokładnie tak.
Kelner podszedł niespodziewanie i wręczył im lodowe desery. Zielony Potok Christiny aż ociekał gęstym sosem z kiwi. Kawałki tego owocu były zatopione w aksamitnych lodach o smaku zielonego jabłuszka.
Zjedli je, gawędząc wesoło o starych czasach, aczkolwiek oboje unikali jak śliskiego gumochłona, tematu ich związku. Żadne nie chciało narażać się drugiemu. Nikt też nie chciał kończyć tego spotkania i to jeszcze w złych nastrojach. Obgadywanie wspólnych znajomych było bezpieczniejsze.
Gdy wreszcie srebrne łyżeczki zabrzęczały o puste pucharki zaczęli się zbierać. W końcu kobieta miała jeszcze coś do załatwienia. Zresztą powoli zaczynała czuć się coraz gorzej w jego towarzystwie. Musiała uciekać od powracających uczuć.
- Idziemy się przejść? - zaproponował.
Po raz drugi tego dnia kiwnęła głową, chociaż całe ciało próbowało zaprzeczyć.
Dlaczego ona właściwie to robi? Salazar jeden raczył wiedzieć... Po jaką cholerę ona idzie do Magicznych Dowcipów i bierze na siebie tyle niepotrzebnego cierpienia? Przecież łatwiej byłoby deportować się z trzaskiem i uciec jak najdalej. Zamknąć się w sobie i nigdy nie otwierać. Już nic i nikt by jej nie skrzywdził. Ale nieee... Ona wolała iść w zaparte i udawać, że nie jest przerażona na widok znajomej postaci nad sklepem. Królik znikający w cylindrze jeszcze nigdy nie był tak przerażający jak teraz.
Otworzył przed nią szarmancko drzwi i zaprosił do środka. Wszystko wyglądało tak, jak to zapamiętała. Kolorowo, buzująco, skacząco i głośno. W każdym kącie coś się działo. Wszędzie coś błyszczało i wydawało dźwięki. Było tu tak cholernie wesoło, że można było dostać depresji.
- Panie George! Panie George! Przyjechała kolejna dostawa pufków pigmejskich, ale John ma dzisiaj wolne i nie jestem w stanie ich rozpakować, nie mówiąc już o nakarmieniu i napojeniu. Jeżeli mógłby pan tam zajrzeć i jakoś się z tym uporać, to byłabym wdzięczna.
Dziewczynę ledwo było widać zza niesionych przez nią kartonowych pudeł. Musiała mocno wychylić się w bok, żeby mogli ujrzeć kawałek jej twarzy, otoczony burzą orzechowych loków.
- Dobrze Emmo, zaraz się tym zajmę.
Wyciągnął różdżkę i machnął nią w kierunku różnokolorowych pudeł. Wyrwały się ochoczo z rąk dziewczyny i wdzięcznie wylądowały na wysokim stosie, tuż obok lady. Zaskoczona uśmiechnęła się z wdzięcznością.
- Dlaczego sama tego nie zrobiłaś? - zapytała Christina, zanim zdążyła ugryźć się w język. Miała jak najszybciej się ewakuować, a nie zaznajamiać się z obsługą.
Dziewczyna machnęła ręką, na znak, że nie ma się czym chwalić, ale widząc wesoły uśmiech mężczyzny i świdrujące oczy kobiety odpowiedziała.
- Moja różdżka... ona... ona wpadła mi w pudło Lipnych Różdżek. Taki tu tłok, że nie mam czasu na sprawdzanie każdej.
Johnson z początku przewróciła oczami, ale potem przypomniała sobie jak bardzo te fałszywki są podobne do oryginałów. Sama niejednokrotnie łapała za nie, będąc przekonaną, że zaraz rzuci jakieś wyjątkowo złośliwe zaklęcie, a zostawała z gumowym kurczakiem w ręku. Mimowolnie uśmiechnęła się na wspomnienia, które gwałtownie wpadły jej do głowy.
George w tym czasie pokrzepił dziewczynę i zdążył jeszcze wcisnąć małemu chłopcu Magiczne Sztuczki Mugoli, których wcale nie chciał. Po prawdzie może i na początku nie chciał, bo gdy wychodził ze sklepu, był święcie przekonany, że tylko po to przyszedł i że jego życie będzie od teraz pełne szczęścia i radości.
Christina założyła ręce i uniosła brwi. Uśmiechnięty od ucha do ucha mężczyzna odwrócił się w jej kierunku.
- No co?
- Od kiedy to jesteś panem Georgiem?
O ile to możliwe uradował się jeszcze bardziej.
- Od kiedy mam swój sklep i wzbudzam szacunek i sympatię.
- Sympatię wzbudzałeś od zawsze.
Rzuciła mu pociągłe spojrzenie, które zaraz przerwała, bo wydawało jej się niestosowne.
Odwróciła się speszona.

- To nazwisko pisze się przez dwa l - stwierdziła dziewczyna przyglądając się wypracowaniu rudzielca. Co prawda trudno było jej czytać, siedząc na biurku, a pergamin mając do góry nogami, ale po latach rozczytywania bazgrołów Flinta, nie było to dla niej wyzwaniem.
- Wiem - burknął, stawiając cieniutką literkę w odpowiednie miejsce. Podniósł głowę i czekał na pełne złośliwości oczy. Ale spotkała go niespodzianka. Zielona toń, która powoli zmieniała się w płynne srebro, była zabarwiona wesołością. Ten widok był przeznaczony dla nielicznych. A potem zmieniła mimikę i była tą zalotną kocicą, do której tak długo wzdychał. Jej wzrok był powłóczysty, seksowny i zapraszający.
Nie mógł się opanować, więc wstał, złapał jej twarz w dłonie i po prostu pocałował. Z początku delikatnie, jakby bał się, że może oberwać zaklęciem. Była do tego zdolna, doskonale o tym wiedział. Nie raz widział jak ktoś leżał w parterze, tylko dlatego, że śmiał na nią spojrzeć. Rozluźnił się dopiero wtedy, gdy delikatne ramiona zaplotły się wokół jego karku. Bał się, ale powoli zagarniał dla siebie jej usta. Milimetr po milimetrze. Aż w końcu wsunął język pomiędzy jej jędrne wargi i zabrał sobie to, co chciał. Ją.
Jedną dłonią opierał się o blat biurka, drugą natomiast przyciągał ją stopniowo do siebie. W chwili gdy jej biust dotknął jego ciała, pozbył się wszystkich hamulców. Puścił się stołu i wplótł palce w jej włosy, druga ręką wodził po jej gołym udzie. Pragnął ją mieć. Tu i zaraz.
Nie była zaskoczona. Ani trochę, wiedziała, że kiedyś będzie to miało miejsce. Nie spodziewała się jednak, że Weasley potrafił tak dobrze całować. Bądź co bądź mieli pewnie jakiś swój fanclub w Hogwarcie. Bliźniacy byli całkiem przystojni, powszechnie lubiani. Trenowali też Quidditcha, przez co ich ciała miały wyrobione mięśnie. Było jej dobrze. A jednak odsunęła się od niego i uciekła. Uciekła, by potem wrócić i stworzyć z nim pełen emocji związek.


- Ja wiem, że teraz jesteś ważną personą, ale ja nie będę do ciebie mówić panie George'u, żeby zwrócić twoją uwagę.
Uśmiechnęła się lekko, gdy trącała go, żeby wybudzić z jakiegoś transu, czy zamyślenia. Ostatnio też się jej to zdarzyło.
- Nie przeszkadzałoby mi, gdybyś tak mówiła.
- Och ja się domyślam, że nie. Pewnie jeszcze mój pan i władca wydawałby mi jakieś polecenia, co?
- A żebyś wiedziała - uśmiechnął się zawadiacko. - A w sumie dlaczego by nie zacząć teraz. Masz pomóc mi ogarnąć te pufki pigmejskie.
- Pff, sama chciałam to zaproponować.
Wyminęła go i sprężystym krokiem ruszyła na zaplecze. Stanęła dopiero w drzwiach, gdzie zatrzymał ją jazgot trzymanych w różowych klatkach zwierzątek. George zajrzał jej przez ramię i uśmiechnął się.
- Nadal chcesz to robić?
Złapał ją za talię i delikatnie przesunął. Udawał, że wcale nie zauważył gęsiej skórki na jej ramionach. Ona natomiast udawała, że wcale jej nie dostała.

***


Wyciągnęli je wszystkie z przyciasnych klatek i wsadzili ostrożnie do jednego, gigantycznego akwarium wyłożonego trocinami. Pufki miały do dyspozycji liczne atrakcje i domki, w których mogły się schować w razie potrzeby. Teraz penetrowały nowe terytorium i przez jakiś czas były dość ciche.
Christina wyciągała ostatniego, zagubionego pufka z klatki. Z racji tego, że wcześniej pracowała, postanowiła trochę się z nim pobawić. Przybliżyła go sobie do twarzy i zanurzyła nos w jego mięciutkim, różowym futerku. Przyjemnie łaskotał i równie przyjemnie pachniał. Niczym lody truskawkowe z bitą śmietaną. Nie była pewna, czy to zasługa odpowiedniej pielęgnacji, czy po prostu hodowca je wyperfumował, ale nie obchodziło jej to. Pachniał pięknie i to jej wystarczało.
Wyglądała tak pięknie i niewinne, gdy trzymała puchatą kuleczkę w dłoniach i szczebiotała do niej jak mała dziewczynka. Rzadko ją taką widywał. A tak bardzo pragnął widywać ją codziennie. Nawet po tym, jak zerwała zaręczyny. Nawet po tym, jak odeszła zostawiając go samego. Nawet po tym, jak zobaczył ją po drugiej stronie. Pamiętał to jak dziś.

Celował w niego i mówił coś, czego i tak nie rozumiał, zajęty szukaniem jakiegoś wyjścia z sytuacji. Był w fatalnym położeniu. Właściwie już był trupem. Zaczął szukać wzrokiem Freda, ale ten zajęty był walką z kimś innym. Miał swoje własne problemy. Skoro ma zginąć, to sam, nie będzie ciągnął za sobą brata. To teraz. Widzi jak koniec różdżki śmierciożercy zaczyna tlić się zielonym blaskiem. To teraz. To ta chwila. Zamknął oczy.
- Avada Kedavra!
Nie sądził, że była kobietą, ale co to za różnica. I tak zginie. Teraz trzeba czekać... czekać... i czekać.
Otworzył najpierw jedno oko, potem drugie. Agresor leżał na ziemi z rozrzuconymi rękoma. Maska potoczyła się po podłodze i opadła z głuchym tąpnięciem. Puste oczy wpatrywały się w sufit, chociaż nie mogły już dostrzec zachmurzonego nieba, które prześwitywało przez dziurę.
Inny śmierciożerca natomiast podbiegł do niego i ukląkł obok. Zerwał maskę.
- Christina?
Przywarła do niego wargami, jakby próbowała oddać mu swoje życie, swój oddech. Gdy w końcu odsunęła się, w oczach miała łzy. Po policzku spływała krew z rozcięcia, które przepaliło maskę na wylot. Spróbował ją wytrzeć, ale złapała go za nadgarstek.
- Uciekaj stąd. Proszę cię. Weź Freda i uciekajcie.
- Chodź ze mną. Obronimy cię przed nim. Obiecuję, będziesz bezpieczna.
Potrząsnęła głową. Spod powiek wypłynęły kolejne słone krople.
- Błagam cię, uciekaj.
Szeptała z taką pasją, że przez chwilę chciał ją złapać i deportować się w bezpieczne miejsce. Ale nie mógł zostawić rodziny.
- Nie mogę. Nie sam. Oni tu walczą.
Uśmiechnęła się smutno. Nachyliła się i delikatnie musnęła jego okrwawione wargi.
- W takim razie przeżyj.
Wstała i w biegu nakładała maskę. Więcej jej nie zobaczył.


Teraz Voldemorta już nie było. Nie musiał jej bronić i mógł z nią żyć. Przecież nikt jej nie aresztował, nikt nie wie kim kiedyś była. On nikomu nie powiedział. Teraz, tyle lat bo bitwie pojawiło się światło. Pojawiła się nadzieja, że mogą być razem. Przecież i tak nie kochał Angeliny. Wyszedł za nią dla przyzwoitości. Wiedział, że Fred by tego pragnął. Ale jeszcze bardziej by chciał, żeby był szczęśliwy. Na pewno. Przecież wiedział co do niej czuł... i czuje nadal.
- Hej - zawołała, gdy pufek przylgnął językiem do wnętrza jej nosa i zaczął wyjadać wszystkie smarki. Odsunęła go od siebie. - No tak, zapomniałam co jest ich przysmakiem.
Odłożyła go ze śmiechem do akwarium i spojrzała na mężczyznę, który znowu był myślami gdzie indziej. Westchnęła i podeszła do niego. Skierował wzrok na jej oczy, a potem na usta. Następnie przywarł do niej całym ciałem i objął ją mocno. Język wsunął pomiędzy wargi, szukając tej magii, która łączyła ich przed laty. I znalazł. Taką samą jak wtedy. Tak przepełnioną namiętnością i pożądaniem. Tak świeżą i mocną. Tak bardzo ich.
Wplótł palce w jej długie, jasne włosy. Cieszył się nimi, jak każdym innym drobiazgiem jej ciała. Znów była jego, tylko jego.
Ściągnął z niej lekki, rozpinany sweterek i rzucił w stronę Zębatych Fryzbi. Całe szczęście były szczelnie zapakowane, chociaż i tak wydały charakterystyczny warkot.
Wtedy poczuł, że jej zgrabne palce wpełzają pod jego koszulkę i przyjemnie chłodzą skórę. Co jakiś czas zginała je i pozwalała paznokciom nieco go zranić, ale w ten przyjemny, zadziorny sposób.
Zrzucił z niej kolejną warstwę ubrania i popchnął na regał z Powtarzalnymi Wisielcami. Uderzyła kręgosłupem o drewnianą półeczkę, ale tylko zasyczała cicho i wpiła się w jego usta, jednocześnie mocując się z jego górną częścią ubioru. Zobaczył łańcuszek, a na nim jego własny pierścionek zaręczynowy. Zmieszał się lekko. Nie sądził, że jeszcze go ma. Był pewien, że wyrzuciła go już dawno temu. Jego serce zalała nowa fala gorąca. Wciąż darzyła go głębokim uczuciem.
Gdy poczuła, jak jego długi, smukłe palce odnajdują wreszcie zapięcie stanika, potrafiła wyszeptać tylko drżące:
- George.

***


Leżeli nadzy, zdyszani na prowizorycznym posłaniu z Obronnych Peleryn. Zdecydowanie nie nadawały się już do sprzedaży. Trudno, w tych czasach i tak już nikt nie potrzebował obrony. Nie było się przed kim chować.
Opierała głowę o jego falujący tors, a on obejmował ją jedną ręką i głaskał delikatnie plecy. Wdychała jego zapach, próbowała go zapamiętać.
- Chriss?
- Hmm?
Wciągnął głęboko powietrze.
- Czy jeżeli wezmę rozwód z Angeliną, wyjdziesz za mnie?
Przestała oddychać. Na krótką chwilę przestała po prostu żyć. Cały świat stanął w miejscu i skurczył się do rozmiarów magazynu Magicznych Dowcipów. Liczyła się tylko ona, on i wiszące w powietrzu pytanie. I te oczy... pełne nadziei.
- Tak.
Komentarze
avatar
Prefix użytkownikafuerte  dnia 13.12.2014 15:19
Uwaga, komentarz będzie długi!

Najpierw odniosę się do języka i formy, a później do fabuły.

1. Moje ogólne spostrzeżenie jest takie, że w tej części było chyba trochę więcej błędów niż w poprzednich. Na pewno zbyt często używałaś zaimków osobowych, co trochę wytrącało z czytania. W wielu przypadkach można było obejść się bez nich albo po prostu zaimek "ona" zastąpić imieniem bohaterki.

2. W pierwszej części trochę mnie wybiło z rytmu, że nagle zaczęłaś pisać z perspektywy George'a. Lepiej, jak narracja z perspektywy różnych bohaterów jest oddzielona, tak jak zrobiłaś to później.

3. Reszta chyba jest w porządku. Głównie mam zastrzeżenia do tych zaimków osobowych, bo po prostu było ich za dużo, w niepotrzebnych miejsach.

Fabuła...

4. Podobało mi się, jak ukazałaś uczucia Christiny. W tej części nie przeszkadzało mi, że w jednej chwili jest bezwzględna, a w drugiej zagubiona, bo tutaj była zagubiona przez cały czas. Natomiast na pewno uwierzyłam w emocje, jakie nią targają po spotkaniu z George'em.

5. Duży plus to retrospekcje, które też wypadły przekonująco. Na pewno wplatałaś je w idealnych momentach i pozostawiłaś płynność w tekście.

6. Wzmianka George'a na temat małżeństwa z Angeliną - zawsze mnie ciekawiło, czy ktoś też ma takie spojrzenie na ten związek. Bo mnie się zawsze właśnie wydawało, że te postacie pobrały się głównie ze względu na Freda, a nie z jakiegoś prawdziwego i głębokiego uczucia. Także ten fragment opowiadania znowu mnie przekonał i zapadł mi w pamięć.

7. Na koniec jedna rzecz, która mi zgrzyta - trochę za szybko. To znaczy, nie wiem właściwie do końca jak to ująć... W moim odczuciu nie przedstawiłaś w stu procentach rozterek George'a na temat małżeństwa i miłości do Christiny tak, żeby od razu szli ze sobą do łóżka i chcieli planować wspólną przyszłość. Ze strony głównej bohaterki wszystkie te emocje i uczucia mnie przekonały i dotarły do mnie, więc w jej zachowaniu mnie nic nie dziwi. Przy George'u czegoś mi jednak zabrakło.

Ogólnie rzecz ujmując, rozdział mi się podobał, bardzo łatwo można było wczuć się w skórę Christiny i jej uczucia. Fajnie, że napisałaś jedną część, która skupiła się tylko i wyłącznie na emocjach bohaterki i nie wplotłaś tutaj żadnych makabrycznych planów morderstwa, bo po prostu by tutaj nie pasowały. Wybitny oczywiście daję!
avatar
Prefix użytkownikaKatherine_Pierce  dnia 13.12.2014 15:57
Dobra, marzyłam o ich spotkaniu od pierwszego rozdziału i trochę się rozczarowałam :( nie samym spotkaniem, rozmową itd. To było idealne. Ale nie kupuję natychmiastowego seksu... I nie od strony Ch. ona jest zagubiona, zaplątana pomiędzy tymi wszystkim uczuciami. I mimo iż rozumiem uczucia G. (choć tego że ożenił się z A. ze względu na brata... chyba że mały Fred to synek Freda... ale nieee bo przecież miałby 20 lat. No ale może A. była w ciąży i jest jeszcze jakieś już dorosłe dzidzi F?) to mimo wszystko... mimo wszystko ma żonę, nie ważne czy ją kocha czy nie to w tej chwili Ch. została kochanką... mógłby się wstrzymać i zrobić wszystko w odpowiedniej kolejności. I znów, ok rozumiem, że targała nimi namiętność, ale do G. nie pasuje mi zdrada. No bo niby nie kochał A. ale jednak był jej mężem w każdym aspekcie... mają syna...
Za to bardzo podobały mi się retrospekcje <3 ale... Boże jak ona mogła walczyć po drugiej stronie ;( znaczy wiem jak i wiem czemu, ale to było bolesne ;(
Aaa i też byłam lekko skołowana zmianami narracji.
No ale nadal jestem zachwycona i czekam na kolejny rozdział <3

EDIT.
Aaaa i jeszcze jestem ciekawa jak G. zareaguje na śmierć Charliego i czy Christine mu się przyzna, że za to odpowiada... i czy to jej wybaczy? I... i jeszcze miliony rzeczy, na które pewnie mi nie odpowiesz nawet jak będę błagać o spoilery więc pozostaje mi czekać :D
avatar
Angelina Johnson  dnia 13.12.2014 16:34
Ja się ogromnie wczułam w tą część. Christina i George są razem tacy słodcy, jakby serio stworzeni dla siebie. Podoba mi się, że opisujesz George'a już nie jako zabawnego rudzielca, ale dorosłego, lekko poważnego, ale nadal umiejącego się śmiać faceta. Trochę smutne jest dla mnie to, że Weasleyowi tak szybko idzie pozbycie się żony. Rozumiem, że jej nie kocha, ale jednak wszyscy Weasleye wydawali mi się tacy sprawiedliwi, myślący o uczuciach innych. Tutaj George traktuje Angelinę trochę jak taką starą miotłę - w każdej chwili rzuci ją w kąt i siema. Mimo tylu lat i mimo dziecka.

Ogólnie jednak ta część jest idealnym przerywnikiem tego smutnego świata Dzieci Krwi. Kończysz je w odpowiednim momencie, bo tak naprawdę nie wiadomo czy Christina nadal będzie za swoim planem - skoro zgadza się na takie coś, to jednak nie powinna chcieć wybić rodziny przyszłego męża^^ Domyślam się więc, że zerwanie z Angeliną nie będzie takie łatwe.
avatar
Prefix użytkownikaAna_Black  dnia 14.12.2014 13:54
Podoba mi się jak opisujesz uczucia George'a i Christiny, retrospekcje, intymne chwile (to nawet trochę zbyt szczegółowo xD), ale nie podoba mi się, że to tak szybko idzie. Spotykają się, targają nimi mieszane uczucia, a na koniec i tak idą do łóżka i George oświadcza się Christinie, a ona od razu się zgadza. Brakuje mi tu czegoś w stylu, że ona boi się co będzie jak on dowie się, że nadal jest śmierciożerczynią i jest zamieszana w śmierć Charliego. Może to będzie w następnej części. Mam nadzieję. ;) Co do Angeliny - rozumiem, że jej nie kochał, ale jednak powinien mieć na względzie jej uczucia, a on mówi o rozwodzie tak jakby Angelina była jakimś niepotrzebnym przedmiotem, który właśnie nadarzyła się okazja wyrzucić. Ok, może mieć gdzieś żonę, jej uczucia, lata spędzone razem (a nawet jeśli to było małżeństwo tylko z przyzwoitości, moralność nakazywałaby nie traktować tych lat jakby to było nic), ale jednak mieli razem syna i powinien o nim, przede wszystkim o nim pomyśleć. Jakoś nie wierzę, żeby George nie kochał własnego dziecka, nawet jeśli nie kocha jego matki. Spodziewam się więc jakiejś trudnej rozmowy Fredem.
avatar
Prefix użytkownikaPenelope  dnia 14.12.2014 21:06
Związek Christiny i Georga przypomina mi Geralta i Yennefer, zacytuje nawet jeden fragment:

"-Wybacz szczerość i prostolinijność, Yennefer. To jest wypisane na waszych twarzach, nie muszę nawet starać się czytać w waszych myślach. Jesteście stworzeni dla siebie, ty i wiedźmin. Ale nic z tego nie będzie. Nioc. Przykro mi.
- Wiem - Yennefer pobladła lekko. - Wiem, Villentretenmerth. Ale i ja chciałabym wierzyć, że nie ma granicy możliwości. A przynajmniej w to, że jest ona jeszcze bardzo daleko."

I jak wszyscy piszą, że poszło za szybko, że George nie myślał o Angelinie, tak dla mnie to jest bardzo naturalne. Oni obydwoje dali się ponieść, to właśnie jest siła uczucia, w momencie liczy się tylko ta druga osoba, a cały świat poza nią nie istnieje. Tak stało się tutaj. Nie widzieli się tyle lat i bardzo za sobą tęsknili, nikt nie zważał na konsekwencje, liczyło się to co było, w tym momencie.
Jak dla mnie właśnie to jest idealne.

Oni zaczną myśleć dopiero później. Christina o tym co zrobiła, a Georgre o tym jak potraktował Angeline, na ten moment to się nie liczyło.

Twoje retrospekcje są świetne, wpasowują się w całość ff i nie przeszkadzają w jego odbiorze. Uczucia Christiny oddałaś idealnie, ja ją po prostu uwielbiam <3

Pisz dalej bo chcę się dowiedzieć jak to się wszystko skończy :D
avatar
Prefix użytkownikaLiliana2194  dnia 21.12.2014 13:16
Nie mam jeszcze 16 lat, ale przeczytałam, haha (przyznaję, że chciałam ozdóbkę, heh)

Jestem trochę skołowana, bo nie czytałam poprzednich części, ale ff wydaje mi się ciekawe. Emocje zostały tu ładnie opisane, co rzadko mogę pochwalić w fickach. Jednak podobnie jak jeden z moich poprzedników uważam, że George trochę dziwnie się zachowywał, tak nieładnie potraktował Angelinę.

No i ozdoba jest MOJA! :D
avatar
Prefix użytkownikaEmilyWright  dnia 29.12.2014 15:16
Podobnie jak Lili nie mam 16 lat, ale przeczytałam. Fajnie opisałaś emocje postaci, choć trochę nie pasuje mi tu zachowanie George 'a. Ogólnie ff jest na plus. Tak
avatar
Prefix użytkownikaBarlom  dnia 03.01.2015 17:43
W końcu przeczytałem tą część i teraz żałuję, że tak późno. Uwielbiam to jak przedstawiasz relację pomiędzy Christiną i Georgiem. Aż brak mi słów. To jest tak cudowne, wszystko czyta się tak lekko i płynnie, że aż przywołuje nieświadomie uśmiech na twarzy, który za nic nie chce zejść.
Wiem, że to dramat, ale bardzo bym chciał, by ta dwójka pobrała się, a potem deportowała gdzieś daleko, gdzie nikt ich nie znajdzie, gdzie będą mogli w spokoju żyć razem.
Jedyne ale co do tego, to że mogłoby być duuużo dużo więcej Chris i Georga. Wszystkie retrospekcje, plus wewnętrzna rozterka Chris, która chce uciec, więc zgadza się na kontynuowanie potkania.
Plus ten deser Christiny. Kiedy przeczytałem jego opis, to jak wyglądał, kiedy Florian podał deser... moje kubki smakowe jęknęły z zachwytu, kiedy sobie wyobraziłem ten przysmak. xD

Czekam na kolejną część (i oby było na koniec "i żyli długo i szczęśliwie" xD marzenia ściętej głowy xD )
avatar
Alette  dnia 23.01.2015 15:19
Powiem ci, że cieszę się, że zrobiłam sobie dłuższą przerwę od tego ficka... gdybym była na bieżąco, pewnie zabiłabym cię za częstotliwość dodawania kolejnych części.

Językowo nie napiszę jak zwykle nic, bo zawsze jestem pod wrażeniem atmosfery, którą z taką łatwością tworzysz w ficku - czy to jakieś momenty przepełnione uczuciem czy też sceny grozy.

Mam natomiast spore zastrzeżenia co do spotkania George'a i Christny. Nie będą to zarzuty do ciebie, jako do autorki, ale moje własne przemyślenia. Już wcześniej pisałam, że dla mnie ta dziewczyna jest totalnie rozchwiana emocjonalnie i z pewnością chora psychicznie, dlatego nawet mnie nie dziwi jej miłość do Weasley'a... ostatecznie chorzy ludzie często kochają mocno... aż za mocno. Natomiast zachowanie Georga to dla mnie porażka i wcale nie chodzi mi o to, że zdradził swoją żonę. Po prostu w tym rozdziale prysł cały jego czar, okazał się zwykłym dupkiem... taką życiową ciapą i do tego zdrajcą. Trochę mnie to zabolało. Zawsze uważałam, że George bardzo kochał swoją rodzinę i nie zrobiłby niczego świadomie, co mogłoby ją skrzywdzić.... a tu okazuje się, że zwykły powiew dawnych uczuć każe mu porzucić syna, co jest mega dziecinne i niepoważne. Samo to, że on wiedział, że jego dziewczyna była Śmierciożercą, chciała zabić jego rodzinę, a obecnie nie czuje wobec niej żadnej podejrzliwości i w ogóle rozważa włączenie jej do rodziny świadczy o tym, że kompletnie nie nadaje się na ojca. Chodzi mi o to, że ja mogłabym kochać jakiegoś faceta nad życie, ale gdyby ten okazał się mordercę za nic w świecie nie pozwoliłabym mu zbliżyć się do moich dzieci. Podsumowując - jego zachowanie jest strasznie złe i w tym momencie nie lubię go o wiele bardziej od Christiny, jej grupy wsparcia w mordowaniu i grubego Harry'ego.

Tyle na razie ode mnie, czekam na kolejną część.
avatar
Prefix użytkownikathebadsweeetdomi6913  dnia 14.02.2015 10:06
Bardzo mnie sie podoba jak opisujesz uczucia innych.Prawie sie popłakałam ja nigdy jeszcze odtąd nie płakałam na takich dramatach daje w
avatar
Prefix użytkownikaSam Quest  dnia 19.02.2016 13:27
Dobry rozdział. Fajnie pokazalas ich spotkanie i to że uczucie jest nadal żywe. Chociaż popieram Al i do mnie ten George nie przemawia. Może gdybyś bardziej opisała emocje nim targajace... Chociaż mamy retrospekcje... No nie wiem co mam o tym Georgia myśleć... Nie wiem xD
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 100% [3 głosy]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 0% [0 głosów]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Sprzedawca prac domowych
01.07.2022 16:14
cześć diabełki :3

Potęga Krwistego Steka!
01.07.2022 14:53
też dopiero przedwczoraj skończyłem sesję xD

halo, regulamin
29.06.2022 17:08
No, jak na razie najdłuższa sesja mojego życia.

A pogoda za oknem nie motywowała do nauki. Szczególnie jak laptop parzył w kolana xD

Pracownik departamentu
29.06.2022 13:51
monciak, gratuluję! To widzę, że bardzo długo miałaś egzaminy, skoro praktycznie do końca czerwca.

A ja wciąż siedzę i siedzę na tą mgr. Będę jęczeć, bo mi się strasznie nie chce tego pisać.

halo, regulamin
29.06.2022 13:06
Koniec sesji, nareszcie kibic

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Alette

Avatar

Posiada 59641 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56913 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47239 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 44578 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43981 punktów.

6) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 42668 punktów.

7) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 38406 punktów.

8) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36651 punktów.

9) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 34141 punktów.

10) Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 33495 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2022 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 5.78