Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Sam Quest, Mikasa, Roksolana Delakur, Shanti Black, Krnabrny, Co...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Nieoczekiwana p...

Tytuł: Nieoczekiwana pomoc
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Dalsze losy bohaterów podążających śladem Tengela Złego...
>> Czytaj Więcej

Dziękuję.

Tytuł: Dziękuję.
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaNquus

Lupin szczerze w biegu
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział siódmy

Tytuł: Rozdział siódmy
Seria: Magiczna chwila
Gatunek: Romans
Autor: Prefix użytkownikaPaulaSmith

Gdy zdarza się to, co wydarzyć się musi.
>> Czytaj Więcej

Giętka pamięć

Tytuł: Giętka pamięć
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaAnimag37

Czasem trzeba się przebranżowić, by zostać w końcu docenionym.
>> Czytaj Więcej

Nie przejdziesz

Tytuł: Nie przejdziesz
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaAnimag37

W dziwnych przyszło nam żyć czasach, dziwnych!
>> Czytaj Więcej

[NZ]Nulla domus, nu...

Tytuł: Nulla domus, nulla praeterita
Seria: Vita Floris
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaClaraOswinOswald

Lily Potter wróciła do życia niecałe cztery godziny wcześniej, zdążyła już jednak zasiać niepokój...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Tajne przejście...

Tytuł: Tajne przejście, Neville i Runy
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Kto wyruszy do walki z Tengelem Złym?
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 42
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
48,190 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 294
Było: 15.05.2022 01:55:00
Napisanych artykułów: 1,093
Dodanych newsów: 10,528
Zdjęć w galerii: 21,477
Tematów na forum: 3,910
Postów na forum: 319,771
Komentarzy do materiałów: 222,409
Rozdanych pochwał: 3,327
Wlepionych ostrzeżeń: 4,167
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  HUFFLEPUFF!

Gryffindor
Punktów: 486
uczniów: 4132
Hufflepuff
Punktów: 505
uczniów: 3819
Ravenclaw
Punktów: 315
uczniów: 4477
Slytherin
Punktów: 170
uczniów: 4114

Ankieta
Uczniowie Hogwartu wysyłają listy ze świątecznymi życzeniami. A Ty o co poprosisz?

Nowa miotła to jest to! Dla kibiców zgromadzonych na trybunach boiska do Quidditcha będę tylko migającą smugą.
21% [10 głosów]

Na Merlina, jest tyle możliwości! Żywot sławnych Czarodziejów, Tajemnice Transmutacji albo jakaś wspaniała encyklopedia magii. Książka, a lepiej wielka księga to najlepszy prezent.
30% [14 głosy]

Wykradanie kolczastych roślin z cieplarni i podkładanie na krzesła nieświadomych kolegów i belfrów jest już nudne. Gadżet z Magicznych Dowcipów Weasleyów na pewno pobudzi moją kreatywność.
9% [4 głosy]

Miałem poprosić o... Zapomniałem. A miałem już nie zapominać. Co to mogło być?
2% [1 głos]

Chcę ciepły sweter i torbę pierniczków! Nic tak nie rozbudza świątecznej atmosfery i rodzinnych wspomnień.
23% [11 głosów]

Nie wiem dlaczego, ale chyba nikt nie mnie nie lubi. Fajnie by mieć szczura, kota, ropuchę albo sowę. Mógłbym się z nimi zakolegować.
6% [3 głosy]

Chcę nową szatę. Na święta wyjeżdżam do domu, zrzucę ten głupi mundurek i zostanę królową balu.
9% [4 głosy]

Ogółem głosów: 47
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 22.12.21

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 15.05.2022 o godzinie 14:08 w Klasa Historii Magii
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 15.04.2022 o godzinie 10:29 w Wielka Sala
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 26.03.2022 o godzinie 15:33 w Klasa Eliksirów
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 06.03.2022 o godzinie 15:33 w Wieża Astronomiczna
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 24.02.2022 o godzinie 17:31 w Klasa Starożytnych Run
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 21.02.2022 o godzinie 18:55 w Chatka Hagrida
[NZ] Rozkwit odwagi (Courage Rising)
Tłumaczenie fanficka autorstwa merlynthegrey. Jest to historia opowiadająca o latach nauki 3-7. Opowieść jest oparta w głównej mierze na kanonie, ale zawiera także liczne zmiany. Autor przede wszystkim próbuje sparować razem Harry'ego i Hermionę.
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 10491 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7].
7. Dylemat dyrektora
Trójka przyjaciół dociera do Hogwartu na ucztę rozpoczynającą Nowy Rok Szkolny. Harry i Hermiona udają się również na spotkanie z Dumbledore’em w jego gabinecie.
Deszcz nie ustawał, gdy pociąg wjechał na maleńką platformę na stacji Hogsmeade. Zimne krople deszczu uderzały w ich twarze i przemaczały szaty, sprawiając, że każdy z uczniów chciał wejść do czekających na nich powozów. Harry jednak nie drżał z powodu zimna, wciąż miał w pamięci lodowy chłód w piersi, kiedy spotkał dementora. Czekolada od profesora Lupina znacznie pomogła i złagodziła odrętwienie, które wcześniej ogarnęło jego ciało, ale Harry tęsknił za ciepłem kominka, czekającym na niego w pokoju wspólnym Gryfonów.

- Pirszoroczni, tutaj do mnie – zabrzmiał głośny, ale tak dobrze znany im głos, wyraźnie przebijający się, przez hałas spowodowany ulewnym deszczem. Hagrid, któremu większość dorosłych ludzi sięgała zaledwie do piersi, trzymał wysoko w ręku latarnię, aby wszyscy mogli ją zobaczyć, a jego zmrużone, paciorkowate oczy odbijały migoczące światło. W oddali widzieli łodzie, które wznosiły się i opadały wraz z powierzchnią wody porywaną przez wiatr na brzegu jeziora. Harry był zadowolony, że nie musiał dzisiaj odbywać takiej podróży jak pierwszoklasiści.

- Chodź, Harry – powiedział Ron, chwytając go za łokieć i ciągnąc w stronę najbliższego powozu. Harry jednak czuł się osłabiony, nogi mu drżały, gdy ruszył za Ronem. Lekko ugięły się w kolanach, wyciągnął nawet ręce do przodu, przygotowując się na upadek, ale na szczęście do tego nie doszło. Zarówno Ron, jak i Hermiona złapali go po obu stronach. Podpierali go, dopóki nie byli pewni, że stoi o własnych siłach. Harry starał się unikać ich spojrzeń.

- Wszystko w porządku, Harry? - spytał Ron, otwierając drzwi powozu. Harry skinął tylko głową i z pomocą Hermiony wspiął się do przyjaznego schronienia. Ron usiadł na drugim siedzeniu, podczas gdy Hermiona usiadła obok niego, trzymając w dłoni klatkę z Krzywołapem. Ani Ron, ani Hermiona nie powiedzieli nic o dementorach, ale Harry wiedział, że się o niego martwią. Przyglądali mu się uważnie, miny zdradzały ich myśli. Martwili się, czy znowu im nie zemdleje.

- Dementorzy – pomyślał Harry. - To stworzenia, które strzegą więzienia w Azkabanie. - Teraz rozumiał, dlaczego Hagrid był tak przerażony w zeszłym roku, kiedy Knot przyszedł po niego. Jeśli obecność dementora była jakąkolwiek wskazówką, Azkaban musi być strasznym miejscem. A jednak... W głowie Harry'ego pojawiła się niepokojąca myśl... Syriusz Black przeżył tam przez dwanaście lat. Dreszcz niezwiązany tym razem z dementorem wzdrygnął nim. Potem gdy w końcu poczuł, jak zimno w jego klatce piersiowej słabnie, ponownie ogarnął go ostry podmuch arktycznego powietrza. Dotarli do bramy. Kątem oka dostrzegł dwóch dementorów, wznoszących się po obu stronach z niewidocznymi twarzami okrytymi czarnymi kapturami. Harry poczuł, że z powrotem wciska się w siedzenie powozu. Zamknął oczy, bezgłośnie błagając swoje ciało o wytrwanie. Potem poczuł obecność kogoś innego, czegoś ciepłego i miękkiego. Otworzył oczy. Hermiona złapał go za rękę. Mijali teraz bramy zamku. Kiedy zaledwie kilka wież Hogwartu pojawiło się w oknie powozu, Harry ledwo się powstrzymał, by nie krzyknąć: „dom”. Hermiona uśmiechnęła się do niego promiennie, musiała go usłyszeć.

W końcu powóz powoli się zatrzymał. Podążali za masą uczniów po kamiennych schodach, przez olbrzymie dębowe drzwi i do ogromnej sali wejściowej, płonącej światłem i ciepłem licznych zapalonych pochodni. Przed nimi ciągnęły się marmurowe schody prowadzące na wyższe piętra, ale zwężający się strumień uczniów skręcił w prawo, w kierunku Wielkiej Sali. Jednak im nie udało się wejść do środka.

- Potter! Granger! Muszę z wami zamienić słowo! - Odwrócili się i ujrzeli profesor McGonagall, ich opiekunka domu kroczyła ku nim pewnym krokiem. Spojrzała surowo przez swoje kwadratowe okulary i Harry nie mógł powstrzymać lęku.

- Nie martw się, Potter – rzuciła na wstępie. - Chcę tylko zamienić słówko z tobą i panną Granger w moim gabinecie. Weasley, wierzę, że uda ci się samemu dotrzeć do Wielkiej Sali, bez żadnych kłopotów? - Ron spojrzał na opiekunkę Gryffindoru z zaciekawieniem, ale wzruszył tylko ramionami i zostawił Harry'ego i Hermionę samych, gdy sam zniknął w tłumie uczniów gromadzących się w Wielkiej Sali. Profesor McGonagall poprowadziła ich szybkim krokiem po marmurowych schodach, a następnie korytarzem na pierwszym piętrze.

Gabinet profesor McGonagall był małym pomieszczeniem z jednym oknem na wprost jej biurka. Wokół niego ustawiono trzy identyczne krzesła, jedno dla nauczycielki, a dwoje dla jej gości. W kącie płonął wielki ogień. Profesor McGonagall dała im sygnał, by usiedli, ale Harry potrząsnął przepraszająco głową i stanął przy kominku. Chociaż stał kilka stóp od niego, czuł jak płomienie łaskotają go po plecach. To była dla niego niewyobrażalna ulga.

- Profesor Lupin wysłał już sowę – powiedziała profesor McGonagall, zajmując miejsce przy biurku. - Wspominał, że miałeś jakieś problemy w pociągu, Potter. - Zanim jednak Harry zdążył odpowiedzieć, rozległo się pukanie do drzwi i pani Pomfrey, szkolna pielęgniarka, ktoś, kogo akurat Harry w tym momencie wolałby nie widzieć, wkroczyła do środka. Nie wyglądała na zaskoczoną, widząc go.

- Naprawdę, pani profesor, nic mi nie jest – powiedział Harry. Czuł się już nieswojo z powodu omdlenia w pociągu i nie potrzebował większej uwagi.

- Ja to osądzę, panie Potter – odpowiedziała pielęgniarka, obserwując go wzrokiem. - W jakie głupie i niebezpieczne psoty się tym razem wpakowałeś?

- To był dementor, Poppy – szybko wtrąciła się profesor McGonagall.

- Oczywiście – zreflektowała się pani Pomfrey, posyłając profesor McGonagall zatroskane spojrzenie, zanim dotknęła czoła Harry'ego. - Tak, jest bardzo zimny. To straszne stworzenia, jakiekolwiek dyrektor miał intencje, nie powinien nigdy wpuszczać ich do szkoły.

- Czy wszystko z nim w porządku? - zapytała McGonagall.

- Nic mi nie jest – wtrącił się Harry.

- Na pewno, Potter? - spytała pielęgniarka. - Masz pojęcie, co te stworzenia potrafią zrobić?

- Tak, zdążyłem to zauważyć – mruknął Harry, choć nikt go nie dosłyszał.

- Czego potrzebuje? - zapytała profesor McGonagall. Tym razem Harry zauważył troskę w jej głosie. Nie złagodziło to jednak w żaden sposób jego niepokoju na myśl o dementorach. Wszystko, czego teraz potrzebował, to udać się na ucztę, a następnie do pokoju wspólnego Gryffindoru, gdzie mógłby siedzieć przed kominkiem do późnych godzin nocnych.

- Cóż, powinien zjeść przynajmniej trochę czekolady – stwierdziła pani Pomfrey, sprawdzając jego puls. - Powinien również wcześniej pójść spać, dobry sen pomoże organizmowi szybciej się zregenerować.

- Nic mi nie jest – powtórzył Harry. - A czekoladę już zjadłem. Profesor Lupin dał mi trochę w pociągu. Dał wszystkim, o ile zdążyłem zauważyć.

- Naprawdę? - spytała szkolna pielęgniarka ze zdumieniem w głosie. - Na brodę Merlina, czyżbyśmy w końcu dostali nauczyciela obrony przed czarną magią, który faktycznie zna się na rzeczy? - Pani Pomfrey ponownie przycisnęła dłoń do jego czoła, a potem skinęła z aprobatą głową. - Cóż, nie widzę powodu, by zatrzymać go na noc, Minerwo. Do rana powinien dojść do siebie.

- Dziękuję, Poppy – powiedziała profesor McGonagall. - Potter, poczekaj na zewnątrz, a ja porozmawiam z panną Granger, na temat jej planu zajęć. Potem wrócimy razem na ucztę.

Z ulgą, że nie spędzi nocy w skrzydle szpitalnym, Harry skinął głową i wyszedł z gabinetu, delikatnie zamykając za sobą drzwi. Żałował jedynie, że musiał opuścić ciepło ognia z kominka. Harry spodziewał się, że spotkanie między opiekunką jego domu a Hermioną potrwa dłużej, więc usiadł pod ścianą na podłodze, ponownie myśląc o dementorach.

Czym byli? Wiedział, że Dumbledore wahał się, czy pozwolić im zbliżyć się do zamku. Już sama ta wiadomość wystarczała, by upewnić Harry'ego w przeświadczeniu, że to niebezpieczna stworzenia. To, że nie zostali wpuszczeni poza bramę zamku, wyraźnie świadczyło o świadomości Dumbledore'a. Jednak najbardziej dręczyło go inne pytanie, na które nie dostał odpowiedzi. Dlaczego słyszał rozpaczliwy krzyk nieznanej kobiety, dlaczego tylko on?

Jego myśli zostały jednak przerwane, gdy Hermiona i profesor McGonagall wyszły z gabinetu niedługo po tym, jak zajął miejsce na kamiennej posadzce. Z perspektywy czasu zimna ściana i podłoga wyssały z niego trochę ciepła, które nabył przy kominku i teraz żałował swojej decyzji. Hermiona nigdy wcześniej nie wyglądała na bardziej szczęśliwą i zadowoloną. Razem w trójkę udali się z powrotem po marmurowych schodach do Wielkiej Sali.

Zaczarowany sufit – (ulubiony fragment Harry'ego w zamku) był ciemny i burzliwy. Cztery stoły były już zastawione jedzeniem, przy których siedzieli uczniowie. Profesor Flitwick pokuśtykał w kierunku stołu nauczycielskiego, trzymając w jednej ręce Tiarę Przydziału, a w drugiej maleńki stołek na trzech nogach. Przegapili ceremonię przydziału. McGonagall pożegnała się z nimi, gdy się rozeszli, ona w kierunku stołu nauczycielskiego, podczas gdy Harry i Hermiona cicho zajęli swoje miejsca przy stole Gryfonów naprzeciwko Rona. Kiedy już usiedli i zaczęli nakładać jedzenie na swoje talerze, Harry zauważył, że kilku jego kolegów z domu, patrzy na niego z zaciekawieniem. Te spojrzenia można było też dostrzec na twarzach uczniów z innych domów. Harry jęknął w duchu. Czy wiadomość o jego upadku rozeszła się po szkole?

Nie musiał jednak długo zastanawiać się nad tym, gdyż profesor Dumbledore wstał i udał się w stronę swojego podestu. Odchrząknął i w sali zapadła cisza.

- Witajcie – powiedział profesor Dumbledore, jego ramiona były szeroko rozpostarte, jakby chciał ich wszystkich objąć. - Chciałbym powitać tych starszych uczniów, jak i tych nowych w Hogwarcie! Z przykrością muszę powiedzieć, że mam kilka informacji do przekazania, zanim nas wszystkich rozproszy ta wspaniała uczta, która przed nami. - Harry zachichotał po raz pierwszy tego wieczoru. Dumbledore miał wiele cech: geniusz, potęga, wygląd poczciwego staruszka, bywał ekscentryczny, ale szczególnie w czasie uczt był zabawnym mówcą.

- Po pierwsze, chciałbym wam wszystkim przypomnieć, że Zakazany Las jest miejscem, do którego wstęp jest zabroniony, jak sama nazwa wskazuje. Choć mieszka w nim wiele niesamowitych i pięknych stworzeń, znajdują się tam również takie, które najlepiej zostawić w spokoju. - Harry i Ron wymienili pełne poczucia winy spojrzenia, wiedzieli o tym lepiej niż większość uczniów i prawie zapłacili za swoją ignorancję własnym życiem.

- Ponadto, pan Filch po raz kolejny poprosił uczniów, aby pamiętali, że istnieje zakaz rzucania zaklęć na korytarzach, w przerwach między zajęciami, a produkty Zonka są surowo zabronione, ponieważ często wymagają dużo większego wysiłku do dbania o porządek w zamku. Osoby przyłapane na lekceważeniu tych zasad będą mogły lepiej zaznajomić się z gabinetem pana Filcha. - Bliźniacy zaśmiali się, podobnie jak kilku innych uczniów. Harry zauważył, że Filch miał wściekły błysk w oczach, zarezerwowany dla bliźniaków. Zauważył również nagłą zmianę w wyrazie twarzy dyrektora. Jego oczy zwęziły się, a łagodny błysk w jego oczach zniknął, gdy Harry poczuł, jak zniknęło ciepło w sali.

- Moim niefortunnym obowiązkiem jest również poinformować was, że Hogwart do odwołania będzie gościł dementorów z Azkabanu – powiedział Dumbledore ostrym, pozbawionym subtelności głosem dezaprobaty. - Nie potrafię wystarczająco jasno wyrazić wam wszystkiego, ale nie należy z nimi igrać. Stacjonują, jak zauważyliście przy każdym wejściu i wokół całego terenu szkoły. Chociaż mówię do was wszystkich, szczególną uwagę zwracam tym, którzy łudzą się, że można ich oszukać magicznymi sztuczkami, przebraniami, eliksirem wielosokowym, a nawet peleryną niewidką. Są ślepi, nie rozróżnią tego, na którego polują, od tego, kto stanie im na drodze. Ministerstwo Magii zapewniło mnie, że nie zakłócą naszej codziennej działalności. Nalegam, aby żadne z was, nie dawało im powodu do skrzywdzenia was. Zwracam się do naszych prefektów, naszych nowych prefektów naczelnych oraz personelu, aby upewnić się, że żaden uczeń, przypadkowo lub w inny sposób nie popadnie w konflikt z dementorami.

- Jeśli chodzi o bardziej uroczyste sprawy, z radością chciałbym powitać dwoje nowych nauczycieli – kontynuował Dumbledore, jego uśmiech powrócił, a oczy ponownie tańczyły w blasku świec. - Obaj są szczególnie dobrze przygotowani do swych zadań. Pozwólcie, że przedstawię naszego nowego nauczyciela obrony przed czarną magią, profesora R.J. Lupina. - Rozległy się gromadnie oklaski, głównie wśród osób, z którymi Harry podróżował wspólnie w przedziale pociągu.

- Spójrz na Snape'a – powiedział Ron, sycząc Harry'emu do ucha.

Harry doskonale zdawał sobie sprawę z charakterystycznych szyderstw Snape'a, z których większość wydawała się zarezerwowana specjalnie dla niego. Powszechnie wiedziano również, że Snape sam pragnął objąć to stanowisko, a jeszcze bardziej pragnął, aby wyrzucono Harry'ego z Hogwartu. Jednak Snape spojrzał na Lupina z taką odrazą, że nawet Harry'ego zaskoczył wyraz, który wykrzywił bladą twarz mistrza eliksirów.

- Jeśli chodzi o drugą nominację – mówił Dumbledore, gdy ucichły oklaski dla profesora Lupina – z radością mogę powiedzieć, że wolne stanowisko pozostawione przez profesora Kettleburna zostało obsadzone przez nikogo innego, jak naszego lubianego Rubeusa Hagrida, który pozwolę sobie dodać, jest jedną z osób posiadających niezwykłą wiedzę o kontaktach z magicznymi stworzeniami. Poza obowiązkami nauczyciela, profesor Hagrid nadal będzie kontynuował swoje obowiązki gajowego. - Aplauz dla Hagrida był zdecydowanie większy, niż w przypadku profesora Lupina, ale nie było to zaskoczeniem. Większość uczniów przychylnie patrzyła na Hagrida. Jedynymi uczniami, którzy wyglądali na zdenerwowanych tymi nominacjami, byli ci siedzący przy stole Slytherinu.

- Oczywiście, że to Hagrid – krzyknął Ron, przekrzykując oklaski. - To znaczy, kto inny byłby na tyle szalony, żeby kazać kupić gryzącą książkę? - Dumbledore uśmiechnął się i uniósł ręce, aby ich uspokoić.

- Chciałbym również poświęcić chwilę, aby pogratulować Hagridowi jego niedawnego uniewinnienia bezprawnych zarzutów, o które został oskarżony pięćdziesiąt lat temu, przez co został wydalony ze szkoły. Dzięki niedawnym wydarzeniom prawdziwy winowajca odpowiedzialny za otwarcie Komnaty Tajemnic został ujawniony. W rezultacie Hagrid będzie kontynuował prywatne lekcje z wybranymi członkami personelu, aby ukończyć edukację, której niesłusznie go pozbawiono. - Rozległa się kolejna burza oklasków, najgłośniej było jednak przy stole nauczycielskim.

- Niech uczta trwa dalej – przerwał oklaski Dumbledore.

Sala rozbrzmiewała śmiechem, brzękiem sztućców i głośnym głosem Olivera Wooda, że Gryffindor zostanie tegorocznym mistrzem Quidditcha. Bezczelne oświadczenie Wooda wywołało buczenie ze stołu Slytherinu, podczas gdy Hufflepuff i Ravenclaw chełpili się swoim zdaniem. Ron, zawsze rywalizujący o wszystko, co dotyczyło quidditcha, stanął na wysokości zadania i dołączył do Wooda u szczytu stołu. Harry potrząsnął głową, chcąc po prostu zjeść i udać się do ciepłego łózka. Po prawie godzinie kłótni o taktykę quidditcha, podczas gdy Ron konsumował ostatnie okruchy dyniowej tarty, Dumbledore przerwał ucztę i poprosił ich, aby udali się do łóżek. Harry, Ron i Hermiona nie odeszli zbyt daleko, ponieważ poszedł do nich Dumbledore.

- Dobry wieczór, Harry, panie Weasley i panno Granger – przywitał ich dyrektor, uśmiechając się. - Zastanawiam się, Harry, czy pamiętasz o naszym dzisiejszym spotkaniu? - Harry jęknął w duchu po raz kolejny. Zapomniał.

- Przepraszam, panie profesorze, prawie zapomniałem – przyznał.

- Całkiem zrozumiałe – odpowiedział Dumbledore, kiwając głową. - Jeśli chcesz, możemy iść razem do mojego gabinetu. Obiecuję, że nie będę cię długo zatrzymywał.

- Oczywiście, panie profesorze – odparł Harry. Zauważył pełne nadziei spojrzenie Hermiony. - Przepraszam, zastanawiam się, czy nie byłby to kłopot, gdyby Hermiona poszła ze mną? Chcieliśmy oboje o coś zapytać.

- Oczywiście – powiedział dyrektor. Pożegnali się szybko z Ronem, wyszli za Dumbledorem z Wielkiej Sali i skierowali się na trzecie piętro, gdzie jak wiedział Harry, kamienny gargulec strzegł wejścia do gabinetu dyrektora. W końcu po kilku minutach podążania za Dumbledorem znaleźli się dokładnie w tym miejscu.

- Hasło? - zapytał gargulec.

- Cytrynowe dropsy – odpowiedział Dumbledore. Gargulec skinął głową i odskoczył na bok. Dumbledore gestem nakazał obojgu młodym uczniom, aby weszli pierwsi, samemu udając się za nimi. Gabinet wyglądał dokładnie tak samo, jak Harry zapamiętał go z wizyty w zeszłym roku szkolnym. Wielkie biurko na szponiastych nóżkach stało na środku okrągłego gabinetu, a za nim znajdowało się wiele wysokich regałów wypełnionych bardzo starymi i starożytnymi książkami. Tiara Przydziału spoczywała na jednej z półek, podczas gdy Fawkes – feniks Dumbledore'a, odpoczywał na swojej grzędzie, wyraźnie śpiąc w tym momencie. Dumbledore usiadł za biurkiem i wskazał Harry'emu i Hermionie dwa krzesła.

- Mam nadzieję, że oboje jesteście szczęśliwi, że wróciliście do zamku? - zapytał radośnie Dumbledore.

- Czuję się tutaj jak w domu, panie profesorze – odpowiedział automatycznie Harry. Dumbledore uśmiechnął się do niego.

- Mogłabym powiedzieć w zasadzie to samo, profesorze – przyznała również Hermiona.

- Zawsze cieszę się, słysząc takie słowa, kiedy uczniowie uważają Hogwart za swój drugi dom – powiedział, kładąc ręce na biurku. - Ale zauważyłem, że chyba macie do mnie jakąś prośbę, tak?

- Tak, profesorze – przyznał szybko Harry. - Cóż, kiedy tego lata przebywałem na Ulicy Pokątnej, lepiej poznałem rodziców Hermiony.

- Och – westchnął Dumbledore, przyglądając się im znad swoich półksiężycowych okularów.

- Tak, proszę pana – kontynuował Harry. - Przyszło mi do głowy, no cóż, każdy z nas, ehm... rodzice Hermiony chcieliby zobaczyć mecz quidditcha.

- Rozumiem – powiedział Dumbledore. Czekał, aż Harry będzie kontynuował.

- Cóż, proszę pana profesora, po prostu... cóż, wiem, że inni rodzice przychodzili na mecze... i wydaję mi się sprawiedliwe, by rodzice Hermiony też mogli przyjść na mecz i go obejrzeć... - Harry nerwowo patrzył na Dumbledore'a, wyraz jego twarzy był nieczytelny. Kiedy Harry był pewien, że ich prośba nie może zostać spełniona, Dumbledore obdarzył go ciepłym uśmiechem.

- O ile mi wiadomo, taka prośba nigdy nie została złożona – przyznał Dumbledore, patrząc na Hermionę. - I bardzo bym się zdziwił, gdyby okazało się, że panna Granger nie chciała, żeby jej rodzice zobaczyli zamek, gdzie spędza dużą część roku, mam rację?

- Tak, profesorze, pragnęłabym tego – powiedziała Hermiona, a Dumbledore kiwnął głową.

- Cóż, są pewne potencjalne przeszkody, które mogą temu zapobiec, obawiam się powiedzieć... – zaczął powoli Dumbledore, ale jego uśmiech nie zgasł. - W szczególności mówię o Statusie Tajności. Jestem jednak skromnie przekonany, że skoro są już oni świadomi naszego świata, ich obecność tutaj na meczu rozgrywanym przez szkołę, nie narusza naszego statusu, panno Granger. Od dawna uważam, że błędem jest wykluczanie rodziców uczniów mugolskiego pochodzenia, ale poczyniłem niewielkie postępy, jednak żaden uczeń nie złożył dotąd takiej prośby, przynajmniej, od kiedy to ja jestem dyrektorem, a wcześniej byłem nauczycielem. Nic więcej nie mogę obiecać na ten moment, ale mam nadzieję, że coś uda się zrobić. - Hermiona praktycznie zerwała się z krzesła. Uściskała Harry'ego i zanim Dumbledore zorientował się, co się za chwilę wydarzy, Hermiona okrążyła biurko i przytuliła dyrektora równie mocno. Dumbledore jednak uśmiechnął się jeszcze bardziej.

- Och, dziękuję, profesorze Dumbledore. - powiedziała Hermiona. - Czy mogę im o tym napisać w liście?

- Nie widzę w tym nic złego – przyznał. Hermiona jeszcze raz przytuliła Harry'ego.

- Dziękuję, Harry – powiedziała. - Nigdy bym nie pomyślała, żeby po prostu zapytać o to profesora Dumbledore'a.

- Bardzo dobrze, panno Granger, jeśli nie masz innej sprawy, czy mógłbym prosić, abyś poczekała na zewnątrz, podczas gdy ja będę kontynuował rozmowę z Harrym? - Rzuciła na Harry'ego zaniepokojone spojrzenie, wiedząc, że prawdopodobnie chodzi o Syriusza Blacka. Dumbledore to zauważył. - Możesz poczekać przy kamiennym gargulcu, aż Harry i ja skończymy. - Skinęła dyrektorowi głową i wyszła z gabinetu, zostawiając Harry'ego i Dumbledore'a samych.

- Słyszałem o twoim niefortunnym spotkaniu w pociągu, Harry – zaczął dyrektor. - Muszę cię najpierw przeprosić za ich obecność.

- Wszystko w porządku – odpowiedział Harry, bardziej zawstydzony niż kiedykolwiek wcześniej.

- Nie musisz się wstydzić tego, jak zareagowałeś na dementora, Harry – powiedział Dumbledore, ponownie spoglądając przez swoje okulary. - Dementorzy są jednymi z najbardziej nikczemnych i niebezpiecznych stworzeń, które wędrują po tym świecie. Nawet najsilniejsi czarodzieje i czarownice padli ofiarą skutków ich obecności, podobnie do tych, których ty doświadczyłeś w pociągu.

- Nikt inny nie zemdlał – zaprotestował Harry. Chciał dodać, że nikt inny nie słyszał krzyków, ale zrezygnował.

- Jak mówił mi profesor Lupin, nikt nie był w tak bliskiej odległości od dementora, jak ty – sprzeciwił się dyrektor. - Ale znowu zbaczam z tematu, to nie z tego powodu poprosiłem cię, abyś spotkał się ze mną w moim gabinecie.

- Czy chodzi o Syriusza Blacka?

- Tak, obawiam się, że tak – przyznał smutno Dumbledore.

- Już wiem, że Syriusz Black mnie ściga, profesorze – powiedział Harry. - I obiecuję, że nie będę
próbował go znaleźć.

- Cieszę się, że to słyszę – odpowiedział Dumbledore z niezmienioną miną. - Korneliusz oczywiście przekazał mi wszystko, co mu powiedziałeś tej nocy, kiedy uciekłeś od swoich krewnych, ale mam nadzieję, że nie będzie to dla ciebie zbyt trudne, aby opowiedzieć mi o wydarzeniach tamtej nocy na nowo?

- Oczywiście, że nie, panie profesorze.

- Jeśli mogę spytać, jaki incydent skłonił cię do opuszczenia domu wujostwa?

- Ja... no cóż, profesorze – zaczął Harry, szukając słów. - Siostra mego wuja przyjechała na wakacje, ona bardzo mnie nie lubi.

- Rozumiem – powiedział Dumbledore. Jego oczy zwęziły się lekko, dłonie miał splecione na biurku.

- Widzi pan, profesorze, ona nie wie o mnie, o... - kontynuował Harry.

- … o magii – dokończył Dumbledore, a Harry skinął głową.

- Nie wie również nic o moich rodzicach.

- Naturalnie – odparł dyrektor. - Czy myliłbym się, zakładając, że z niewiedzy powiedziała coś, co cię zdenerwowało? - Harry nie odpowiedział od razu.

- Tak, ciotka Marge z pewnością przemówiła z ignorancji, ale było coś więcej. To była mściwość kryjąca się za słowami. To była przemoc. To były oczy, które zawierały tylko jeden przekaz – nienawiść, odraza, wyższość.

- Słucham?

- Przepraszam, profesorze – powiedział szybko Harry, kręcąc głową. - Tak, mówiła bardzo nieprzyjemne rzeczy o moich rodzicach. Powiedziała, że byli... byli pijakami... i obciążyli moją osobą ciotkę i wuja... - Harry wpatrywał się w podłogę, nie mogąc spojrzeć Dumbledore'owi w oczy.

- To naprawdę okropne rzeczy, które usłyszałeś – odrzekł Dumbledore. - Przypuszczam, że to właśnie wtedy użyłeś magii? - Harry skinął głową.

- Harry, proszę, spójrz na mnie. - Harry powoli podniósł głowę.

- Dumbledore na pewno myśli, że jestem słaby – pomyślał. - Najpierw nie mogę zapanować nad własną magią, wysyłam ciotkę w powietrze, a potem mdleję w pociągu.

- Nie ma się czego wstydzić – powiedział dyrektor. Jego wyraz twarzy był trudny do odczytania i przez chwilę Harry myślał, że widzi łzę w lewym oku Dumbledore'a, ale w następnej chwili zniknęła i Harry był pewien, że to sobie wyobraził. - Jeśli w jakikolwiek sposób ci to pomoże, to ja również miałbym trudności z opanowaniem swoich emocji, gdybym znalazł się w takich samych okolicznościach. - Posłał Harry'emu uśmiech, który musiał dostrzec. To była kolejna z rzeczy, jaką Harry doceniał u Dumbledore'a, zawsze potrafił znaleźć słowa otuchy.

- Proszę, kontynuuj, jeśli możesz, Harry? - Harry w ciągu następnych dziesięciu minut opowiedział dyrektorowi wszystko, co wydarzyło się tamtej nocy. Kiedy skończył, Dumbledore wyglądał zarówno na zmartwionego, jak i zdziwionego.

- Minister powiedział, że mam szczęście, że żyję – powiedział Harry. - Ale w takim razie, dlaczego on nie zabił mnie wtedy, gdy widział, że jestem sam?

- Jestem jednocześnie zachwycony faktem, że Black nie wykorzystał tej sytuacji w pełni, ale równocześnie czuję się zakłopotany jego postępowaniem – przyznał Dumbledore. - Mówisz, że poruszył różdżką, a w następnej chwili jakaś potężna siła pchnęła cię na twoją walizkę?

- To było jak, nie wiem, potężny wybuch wiatru czy coś w tym stylu – powiedział Harry. Dumbledore głęboko się zamyślił. Wstał i zaczął chodzić za biurkiem, poruszając ustami, ale mówił tak cicho, że Harry nie mógł zrozumieć ani jednego słowa.

- Profesorze, dlaczego Black miałby uciec z więzienia z mojego powodu? - zapytał. - Wiem, że to prawda. - Dumbledore podniósł wzrok, stając nagle w miejscu, jego twarz stała się dziwnie blada pośród światła świec. Harry naciskał dalej. - Minister powiedział, że pan wie o tym więcej. Myślę, że wiedział, ale nie chciał mi powiedzieć.

- Martwię się tylko, że prawda może być dla ciebie trudna do przyjęcia, nie mam prawa oczekiwać, że ją zaakceptujesz. - Harry poczuł jak ciąży mu serce, Dumbledore uważał go za słabego.

- Ale – kontynuował Dumbledore z ciężkim westchnieniem – udowodniłeś, że niedocenianie ciebie, byłoby niemądre z mojej strony. - Harry spojrzał w górę, nie mogąc ukryć zaskoczenia.

- Jednak uważam, że byłoby lepiej, gdybym poprosił pannę Granger, aby była w tym momencie tutaj obecna. - Szybko minął Harry'ego i zniknął za drzwiami gabinetu. Chwilę później wszedł Dumbledore, a tuż za nim zdezorientowana Hermiona.

- Mam nadzieję, że mi wybaczysz, Harry, że dopiero teraz się tego dowiadujesz, ale chciałem oszczędzić ci niepotrzebnego cierpienia – powiedział Dumbledore, ponownie siadając przy swoim biurku. - Miałem zamiar ci powiedzieć, kiedy będziesz starszy. Jednak obecne wydarzenia, takie, jakie obecnie się dzieją... będzie lepiej, jeśli będziesz wiedział. - Hermiona posłała Harry'emu smutne spojrzenie.

- Przed śmiercią twoich rodziców dowiedziałem się, że Lord Voldemort wyznaczył ich jako swój kolejny cel – powiedział przygnębiającym tonem Dumbledore. - Walczyli niestrudzenie przeciwko niemu i jego siłom. Byli jednymi z najodważniejszych osób, jakie znałem w moim długim życiu. Mimo to moim obowiązkiem było zapewnić im najlepszą ochronę, na jaką mogłem sobie pozwolić. Było to zaklęcie Fideliusa.

- Nigdy o nim nie słyszałem – przyznał Harry. Spojrzał na Hermionę, ale ona również potrząsnęła głową.

- Byłbym zdumiony, gdyby było inaczej – odpowiedział dyrektor. - To niezwykła magia, znana nielicznym. Ukrywa ona tajemnicę w duszy jednej osoby. Dopóki ta osoba, zwana Strażnikiem Tajemnicy, nie ujawni jej, niemożliwe jest, aby jakakolwiek inna osoba się o niej dowiedziała. W tym przypadku chciałem ukryć twoich rodziców i ciebie, dzięki temu zaklęciu. Był jednak zdrajca... - Harry już domyślał się, o kogo chodzi.

- Syriusz Black – powiedział Harry, a Dumbledore skinął głową.

- Tak, zgadłeś – przyznał dyrektor. - Widzisz, Syriusz Black był najlepszym przyjacielem twojego ojca. - Hermiona zakryła usta dłońmi, ale nie powstrzymały one westchnienia, które wydobyło się z jej ust. - Był Strażnikiem Tajemnicy twoich rodziców. I zdradził twoich rodziców. Resztę tej opowieści już znasz.

* * *


- Powiedziałeś mu? – zapytał Remus z rusztu kominka dyrektora.

- Nie miałem zbyt dużego wyboru – odpowiedział Dumbledore zrezygnowanym tonem. - Zasługuje na poznanie prawdy.

- To trudne do zrozumienia – przypomniał Lupin. - Ja sam nadal mam problemy z zaakceptowaniem tych faktów. Mogę sobie tylko wyobrazić, jaką walkę będzie toczył w sobie Harry, w związku z tym, o czym się dowiedział.

- Harry jest znacznie silniejszy, niż myślisz – powiedział Dumbledore.

- A jednak nie powiedziałeś mu wszystkiego.

- Nie, nie zrobiłem tego – przyznał Dumbledore. - Wystarczy, jeśli będzie wiedział, że Black jest głównym powodem, przez który dorastał, będąc sierotą.

- Jeśli choć trochę przypomina Jamesa, to i tak się dowie – ostrzegł Remus.

- Tak, ma te cechy Jamesa, ale bardziej przypomina Lily. Poza tym zawsze może liczyć na dobre rady panny Granger. Ma duży wpływ na niego. Co do Syriusza, to mam nadzieję, że szybciej wróci do Azkabanu, niż będę musiał przekazać Harry'emu, że Black jest jego ojcem chrzestnym. Sam przyznałeś, że już tylko to, co mu powiedziałem, jest bardzo przytłaczające.

- Wspomniałeś o mnie i o Peterze?

- Nie, to nie moja część historii do opowiedzenia, lecz twoja, Remusie.

- Nie wiem, czy potrafię, Albusie.

- Jak sam mówisz, on jest synem Jamesa, nie zdziw się, jak sam w końcu pozna prawdę.

- Będę o tym pamiętał – powiedział Remus, chichocząc. - Wybacz mi teraz, dyrektorze, naprawdę muszę teraz odpocząć.

- Oczywiście – odpowiedział Dumbledore. - Zanim jednak skończymy, w ramach ciekawości, jaką lekcję zaplanowałeś dla trzeciego roku?

- Bogina.

- Intrygujący początek – zamyślił się dyrektor. - Zastanawiam się, jaką formę przybrałby bogin, gdyby to Harry miał się z nim zmierzyć?

- Nie zamierzam mu na to pozwolić – odpowiedział szczerze Lupin.

- Liczysz się z tym, że bogin przybierze postać Lorda Voldemorta?

- Tak – zgodził się z nim Remus. - Wiem, że Harry prawdopodobnie sobie z tym poradzi, ale martwię się reakcją jego kolegów z klasy.

- Będzie zdziwiony, że odmawiasz mu walki z boginem – zauważył Dumbledore. - Ale nie mogę cię winić, za wyniki twojego rozumowania, masz rację.

- Mam kilka innych stworzeń w następnej kolejności, dzięki czemu Harry szybko zapomni o boginie – powiedział Remus. - A teraz przepraszam, obawiam się, że naprawdę muszę już iść dyrektorze. Dobranoc.

- Tobie też, dobrej nocy, Remusie – pożegnał się Dumbledore, gdy płomienie w kominku wygasły. Wyjrzał przez okno swojego gabinetu, deszcz jeszcze nie ustał.

- Jaki jest twój cel, Syriuszu? - zapytał głośno. - Miałeś swoją szansę i zmarnowałeś ją bez powodu. - Dumbledore pozwolił swoim myślom wędrować przez niekończący się krąg pytań krążących w jego umyśle. Pytanie jednak, nad którym najbardziej się zastanawiał, nie miało nic wspólnego z Syriuszem Blackiem. Zastanawiał się, jak długo potrwa dzieciństwo Harry'ego, zanim zostanie zmuszony do wyznania mu straszliwej prawdy, którą obiecał mu dwa lata temu. Nie po raz pierwszy spojrzał na pamiętnik Toma Riddle'a leżący na rogu jego biurka.

- Jeszcze nie – powiedział do siebie stanowczo. - Nie pozwolę ci jeszcze zabrać jego dzieciństwa, Tom.
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

halo, regulamin
21.05.2022 10:13
jakie macie plany na sobotę?

halo, regulamin
21.05.2022 10:11
Syriusz32, no sory ziom, takie życie

Niezwyciężony mag
21.05.2022 00:06
monciak, ups xD
Emily, byliście jak najbardziej :D

Potęga Krwistego Steka!
21.05.2022 00:03
monciakund, wiesz co, nawet tego nie skomentuję

Wielki mag
21.05.2022 00:03
Fajnie być dla kogoś inspiracją xD

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Alette

Avatar

Posiada 59641 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56913 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47239 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 44578 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43981 punktów.

6) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 42665 punktów.

7) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 38406 punktów.

8) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36651 punktów.

9) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 34141 punktów.

10) Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 33495 punktów.

Losowe zdjęcie
Memy
Dodał: Prefix użytkownikaWioletta
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2022 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 13.7